"Anarchizm to moje życie"


Poniższa rozmowa została przeprowadzona z panem Danganowem, zwanym również przez śląskich anarchistów Bułgarem Pan Danganow jest z pochodzenia Bułgarem i tam też spędził swoje dzieciństwo oraz młodość. W Bułgarii też zetknął się po raz pierwszy z anarchizmem co miało wpływ na całe jego życie. Rozmowa ta przeważnie jest właśnie o jego życiu, mniej trochę o ideach czy ruchu anarchistycznym bo pan Danganow był takim zwykłym, szeregowym anarchistom a nie jakimś wielkim bojownikiem czy działaczem spod czarnego sztandaru. W następnym numerze pisma postaramy się przedstawić nieco szerzej historię jak i dzień dzisiejszy anarchizmu w Bułgarii.


- Czy mógłby pan na początek powiedzieć w jakich okolicznościach trafił pan do ruchu anarchistycznego. Co spowodował takie a nie inne pańskie posunięcie.

- Miałem kuzyna który był krawcem, miał swój warsztat w Lukreji. Chodziłem często do niego już od dziecka. On był wegetarianinem, tołstojistom a to byli anarchiści przecież, tołstojiści. To tak zwani chrześcijańscy anarchiści. No i właśnie on mnie tą ideą zaraził, dawał mi tam różne książki, dyskutowaliśmy. Książki, to przeważnie był taki pisarz rosyjski Gregori Pietrow, bardzo ładne książki on takie tematy anarchistyczne poruszał w tych swoich książkach. No i to mi się podobało. Później miałem kontakt z innymi anarchistami i co mi się później spodobało to Kropotkina, Lepiej wolność Kropotkina. I to mi bardziej pasowało, ta ideologia Kropotkina, bo wegerianizm to jeszcze tam było czegoś brak. Zapoznałem się dokładnie z dziełami Kropotkina a później to uczyłem się esperanto i esperanto mi pomogło. Bo to jest takie okienko na świat, pomogło mi w nawiązaniu kontaktów z innymi anarchistami z Włoch przeważnie i z Japonii. Oni mi przysyłali tam różne broszury. No i taką ożywioną korespondencję prowadziłem z tymi anarchistami. Tak to się zaczęło.

Wtedy to był ustrój komunistyczny i było bardzo trudno, nie pozwalano by jakaś tam organizacja legalnie funkcjonowała. To wszystko się odbywało potajemnie, to spotykanie się z anarchistami w Bułgarii. A jak przyjechałem tu do Polski to tu nie miałem żadnego kontaktu z anarchistami. Tu po prostu bałem się nawiązać kontakt z nimi, dopiero później kiedy jakieś ogłoszenie było, że anarchiści z Katowic tam mają klub i tam się spotykają, wydają jakiś tam biuletyn to zainteresowałem się tym i nawiązałem kontakt z Sierpińskim. Byłem tam kilka razy na spotkaniach, dawali mi jakieś pisma i tak to się tu zaczęło. Ja nie mogę powiedzieć, że mam jakieś tam duże kontakty z anarchistami tu w Polsce. No nie jestem już młody, kiedyś to się miało zapał, chciało się działać, coś zrobić. A teraz to już, mam chorą żonę i poświęcam żonie dużo czasu i nie mogę się poświęcać tej ideologii anarchistycznej. Ale interesuję się tym i tym żyję, to mnie ciekawi bo to jest naprawdę , jak to powiedzieć, szlachetna ideologia. Nie ma szlachetniejszej ideologii przecież, żeby traktowali tak inni człowieka jak prawdziwą ludzką istotę a nie jak zwierzę. Jakie ideologie? Komuniści, może ideologia jest powiedzmy dobra, sama ideologia ale cóż z tego kiedy dorwali się różni karierowicze co chcieli na tym karierę zrobić i wypaczyli wszystko. Jak to ktoś mówił, nie jest ważna sama ideologia ale kto tą ideologię w życie wprowadza. Jeżeli złodzieje, bandyci wprowadzają daną ideologie, może być bardzo szlachetna ale jeżeli bandyci ją wprowadzają to wyjdzie tak jak ona będzie wyglądała.


- A to, że znalazł się pan w Polsce było wynikiem tego, że władze komunistyczne Bułgarii pana represjonowały, jakoś naciskały?

- Oni mnie zmusili bym ten kraj opuścił. Często mnie wzywali do Urzędu Bezpieczeństwa. Miałem duże kłopoty z nimi. Nie mogłem pracy podjąć, pracowałem przecież w kooperatywie. Później miałem pracę, ale co to za praca, byłem inkasentem, miałem taki region 7 czy 8 wiosek i zrezygnowałem z tej pracy. No pracowałem w kooperatywie ale to jest piekielnie ciężka praca, tam były takie normy. Oni mnie zmusili do tego, poczułem się pokrzywdzony, zdeptany po prostu, zdeptano moją godność. Pomyślałem, że nie mam tu żadnej przyszłości, ja muszę ten kraj opuścić. Znałem takiego profesora Alfreda Tuckera z Anglii, taki pacyfista, był dwa razy w Bułgarii i on mi chciał pomóc po prostu. Chciał mnie z tej Bułgarii wyciągnąć i chciał mi załatwić taki paszport do Francji, bo on miał tam znajomych. Tylko ja musiałem załatwić sobie prace w Burgas, to jest takie miasto portowe, no i przyjedzie statek i pojadę na Zachód. Ale na początku on mi obiecywał pracę w Algierii i to mnie wystraszyło, bo nie chciałem mieszkać w Algierii. No ale jeszcze żona się pojawiła, w 1959 czy 60 zapoznałem się z nią i pomyślałem, że może lepiej do Polski pojechać bo tam jednak nie jest taki surowy ten ustrój. Bo tam kościół ma jakieś wpływy i nie ma tam tych kooperatyw. Na początku o ile wiem były kooperatywy ale to rozwiązali wszystko. Także to był w takiej formie łagodnej ten ustrój komunistyczny w Polsce tak więc pomyślałem, że lepiej zamieszkać w Polsce niż w tej Algierii. No i przyjechałem, ale na początku miałem takie trudności, nie chcieli mi dać karty stałego pobytu, to się ciągnęło 2 - 3 lata. Żona miała taką marną rentę, teściowa była nauczycielką to wiesz, że mieli też marne emerytury no i straszna bieda była, straszna nędza. Ale musiałem jakoś wytrzymać te parę lat i później jakoś to się załatwiło. Załatwiłem to przez znajomych, bo był taki znajomy z mojej wioski który pracował w Urzędzie Bezpieczeństwa, razem chodziliśmy do podstawówki i jako dzieci bawiliśmy się razem. Któregoś dnia go spotkałem i mówię mu, słuchaj mam straszny kłopot, zezwolili mi na wyjazd do Polski na parę miesięcy i teraz musiałem z żoną wrócić i mu to wszystko opowiedziałem. I on mi mówi, słuchaj, tą sprawę załatwimy, a nie wiedziałem, że on ma takie wpływy bo on był szefem kontrwywiadu w naszym regionie. No i pojechałem z nim do niego, do Urzędu Bezpieczeństwa i zachodzimy do tego kierownika działu paszportowego. To był taki Ormianin, Tartalian się chyba nazywał. Tartalian jak ta jego sprawa wygląda, czego nie znaleźliście nic na jego zezwolenie na wyjazd do Polski? A nie, ja mu tylko powiedziałem, że muszę tę sprawę załatwić więc dałem mu tylko tymczasowo i zaczął tam kręcić i ja wtedy się kapnąłem, że on ma tam jakieś wpływy. Wtedy ten Ormianin mnie wziął i jakoś załatwili my tę sprawę.


- A czy utrzymywał pan jeszcze później jakieś kontakty z anarchistami w Bułgarii? Czy wie pan coś o jakiś grupach anarchistycznych w pana ojczyźnie?

- Później to to nie, tutaj jak przyjechałem do Polski to się wszystko urwało i później nie miałem z nimi żadnego kontaktu. Nie wiem. Bo tam nie było jakichś oficjalnych organizacji anarchistycznych, tam potajemnie się spotykali. Później nie miałem już jakiegoś kontaktu, korespondowałem jeszcze z anarchistami z Włoch i Japonii i chyba jeszcze z Hiszpanii a tam był taki silny ruch anarchistyczny w Hiszpanii.


- Jeszcze po rewolucji

- Tak, tak, oni uczestniczyli w tej rewolucji w 1936-38 roku.


- A czy mógłby pan coś powiedzieć o początkach anarchizmu w Bułgarii bo słyszałem, że jego korzenie sięgają grupy Bogumilców. Słyszał pan coś o tym?

- Ale to byli tak zwani Bogumili, to była taka sekta religijna Bogumili i oni mieli coś wspólnego z anarchizmem, to była taka ich ideologia. I to nie tylko w Bułgarii ale i w innych krajach słowiańskich ta ideologia się rozszerzyła. Założycielem tej sekty był ksiądz taki Bogomił i stąd nazwa tej sekty.


- A to takie ciekawe połączenie, religia i anarchizm, prawda?

- No właśnie to jest ciekawe, wydaje mi się, że religia jest bardziej zbliżona z komunizmem i anarchizmem niż z kapitalizmem. No ten dekalog przecież, normy etyczno moralne, o czy mówią, mieć dobry stosunek do drugiego człowieka, nie okradać się, nie kłamać, nie deptać godność innego człowieka i ta etyka chrześcijańska jest bardziej zbliżona do anarchizmu, do komunizmu niż do kapitalizmu, bo to jest przecież jakiś barbarzyński ustrój. Na czym polega ten ustrój, ten kapitalizm. A żeby okradać, to swoje malutkie szczęście, dobrobyt zbudować na nieszczęściu innych ludzi.


- A czy mógłby pan opisać ruch anarchistyczny w Bułgarii w latach swojej najlepszej świetności, to chyba okres między wojenny?

- Nie mogę bo tam po wojnie była dyktatura przecież i nie można było się zorganizować. Tak jak mówię, tam spotykało się tak sporadycznie anarchistów, nie mogę mówić o jakiejś tam organizacji, o jakiś spotkaniach tam zorganizowanych, tego nie było.


- A w okresie między pierwszą a drugą wojną światową?

- Nie no to ja wtedy byłem dzieckiem...


- No ale może pan coś słyszał, bo Bułgaria jest trochę takim krajem egzotycznym tutaj?

- No to mój kuzyn by coś powiedział bo on też miał jakieś tam kontakty z anarchistami. Ale po tych zmianach później, gdy komuniści przeszli do władzy to dużo, większość tych anarchistów stała się komunistami.


- My jeszcze słyszeliśmy, że podczas wojny część anarchistów przeszła na stronę faszystów?

- Chyba nie, po stronie faszystów, nie chyba nie.


- Podobno wielu anarchistów po wojnie wylądowało w kamieniołomach i obozach koncentracyjnych po wojnie, jest to prawda że były takie obozy?

- Tak. To prawda. Największy obóz był na Dunaju w Bielinie. To jest takie miasto i tak się nazywał ten obóz. Bardzo duży obóz w Bielinie. Ja rozmawiałem ze sporą ilością przyjaciół i znajomych którzy tam byli, którzy to przeżyli. Oni mi właśnie opowiadali o tych nieludzkich warunkach w tych obozach. Byli tam anarchiści między innymi.


- A jak ten ruch w Bułgarii wyglądał? Czy był on zróżnicowany czy był raczej jednolity?

- To byli, tołstojiści, tak zwani chrześcijanie anarchiści, ale oni do kościoła nie chodzą. Wierzą w Chrystusa jako żywego człowieka który żył naprawdę a nie jak go opisują tam. No i anarchokomuniści. Tylko te dwie odmiany, tołstojiści i anarchokomuniści.


- Chciałem pana zapytać jeszcze o te komuny wegetariańskie które kiedyś były w Bułgarii?

- Wie pan ,to była jedna taka komuna, w 1926 roku kupili ziemię od jakiejś greczynki i mieszkali tam wegetarianie z całej Bułgarii. Na początku żyli w takich spartańskich warunkach, w domkach pokrytych strzechą. To byli inteligentni ludzie, sporo było tam nauczycieli ale zrezygnowali z tych zawodów i uprawiali tam ziemię. Zajmowali się ogrodnictwem. Jako że byli to inteligentni ludzie to potrafili sobie tak pracę zorganizować, że szybko doszli do jakiegoś tam lepszego poziomu życia. Zbudowali sobie ładny dom, zaczęli dużo zarabiać. Kiedy po wojnie powstały te kooperatywy, w tej wiosce która nazywała się Prosław też powstała kooperatywa i zaczęli im tam zazdrościć, że oni tak dobrze prosperują, że potrafią sobie tak życie zorganizować, że mają piękne domy, że tak dobrze zarabiają i rozwiązali tą komunę.


- I żyli z uprawy ziemi?

- No tak, był taki znany pisarz bułgarski, Andriej się nazywał i on tam pracował, czasami spotykałem go tam w stajni, bo były tam konie. Tam byli tacy inteligentni ludzie i znani w Bułgarii. Dla nich ta praca fizyczna nie była takim poniżeniem jak dla niektórych. Ja tam pracowałem, ale ten dyrektor tej wspólnoty to był komunista bo komuniści chcieli kontrolować tą wspólnotę, tą komunę i zrobili dyrektora komunistę. No i tak kręcili, ż ludzie później zrezygnowali z tego. Ale pracowałem tam przez pewien okres. Mój kuzyn tam mieszkał, był członkiem tej komuny i często on mnie gościł. To była rzadko spotykane, taka komuna.


- A czy ona jeszcze istnieje ta komuna?

- Tak, istnieje. Mam tam dużo znajomych, oni mieli tam klub esperancki i ja z nimi korespondowałem. Mam takiego dobrego przyjaciela, on zawsze tam mnie gościł i z nim korespondowałem. Gdy po raz ostatni wyjeżdżałem do Polski to ta komuna jeszcze istniała, ale ostatnio ta moja korespondencja, moje kontakty się jakoś urwały i nie mogę powiedzieć jak prosperuje to teraz. Ale było by dobrze, bo ja mógłbym się z nimi skontaktować, gdyby wegetarianie z Polski skontaktowali się z nimi, oni by ich tam zaprosili, i wynieśli by stamtąd jakieś doświadczenia, bo mogli by coś takiego tutaj stworzyć.


- A czy mógłby pan po trochu opisać ludzi z Europy Zachodniej z którymi utrzymywał pan kontakty, w Polsce są to mało znani ludzie.

- No właśnie to mnie ciekawi, że dlaczego tu, gdzie jest sporo anarchistów w Polsce, dlaczego oni nie mają kontaktów, szczególnie z tymi anarchistami w Hiszpanii, bo tam jest taki silny ruch anarchistyczny, czy we Włoszech powiedzmy. Czemu oni się tak zamykają i nie maja kontaktów. Wydaje mi się, że ruch anarchistyczny jest jakoś podzielony, skłócony. Nie ma tu takiego mocnego ruchu anarchistycznego w Polsce.


- A jak wg. pana mogłoby to wyglądać w Polsce? Czy miałaby istnieć jakaś centrala, czy parę takich miejsc gdzie by się zbierali, spotykali, planowali akcje...?

- Ja nie mam takich kontaktów z waszymi anarchistami ,ale o ile wiem to nie ma takich central ...


- A czy taka centrala byłaby dobra?

- No byłaby, owszem. Żeby to wszystko tak organizować, kierować to potrzebna jest. Ruch społeczny nie jest taki mocny i przydała by się taka centrala. Z tego co wiem były kongresy jakieś...


- Odbywają się zjazdy co jakiś czas Federacji Anarchistycznej ale są to raczej takie spotkania luźne.

- Dziwię się trochę bo jest chyba dużo anarchistów w Polsce.


- Jest dużo ale z tego nic nie wynika.

- No ja jestem za stary ale gdybym był młodszy to zainteresował bym się tym trochę, nawet działał by, byłbym aktywny w tym ruchu, no ale to jest dla młodych ludzi. Którzy mają energię, mają zapał.


- Teraz może zmieńmy trochę temat, co dla pana znaczy i znaczyło bycie przez całe życie anarchistą? Czy w pana przypadku anarchizm był jakimś dodatkiem do życia czy też całym życiem?

- Można powiedzieć, że to było moje życie, anarchizm to moje życie, ideologia. Jak mój kuzyn który mnie tak wychował, ja musiałem walczyć z totalitaryzmem który tak poniżał ludzi. Nie była to taka otwarta walka ale jak tylko mogłem to to robiłem, dlatego miałem dużo nieprzyjemności, zgnoili mnie po prostu. Z wieloma ludźmi rozmawiałem, na różne tematy, na temat anarchizmu, że anarchizm to znaczy żadnej władzy, bo co to jest władza? Ona się opiera na przemocy, po to jest ta policja uzbrojona w te pałki czy te karabiny maszynowe, to przecież nie ozdoba. Na tym się przecież opiera każdy ustrój polityczny, na przemocy. I dzisiaj. Ta cała „Solidarność”, obiecywali zwykłym ludziom, że to zrobią, tamto zrobią i co zostało z tych obietnic. I bieda jest przecież, nędza jest, im chodziło tylko o posady. Podzielili się z komunistami władzą i rządzą.


- A czy mógłby pan powiedzieć jak by mogło wyglądać takie państwo anarchistyczne. Wielu ludzi wydaje mi się, że w to wierzy ale nie do końca, jest to być może słaby zapał czy może mała wiara. Jakby według pana takie państwo mogło wyglądać?

- No wie pan, ja to takiej ideologii nie czytałem od wielu lat i sporo mi z głowy wyleciało no ale można powiedzieć tak jak to było u Kropotkina. To było przecież społeczeństwo idealne, nie było by tej policja, bo po co ta policja, nie było by tylu tych urzędników, nie było by tam miejsca dla różnych tam złodziei, bo byłby przecież samorząd. Społeczeństwo nie pozwalałoby by takie typy tam istniały. Każdy według swoich możliwości pracowałby i żyłby jakoś tak po ludzku, z godnością.


- A rząd, nie byłby chyba potrzebny?

- Ale po co rząd? Po co rząd w ogóle?


- No tak, chyba po to by ściągać z nas podatki?

- No właśnie, społeczeństwo może samo sobie tak to zorganizować. Jeżeli będzie rząd to będzie i policja, będzie i wojsko no i jakie będą konsekwencje?


- A jaki jest pana stosunek do tego co się dzieje teraz w Jugosławii?

- Mnie się wydaje, że NATO, ta militarna organizacja wojskowa oni, to widać wyraźnie, oni chcą świat opanować, swoją wolę komuś narzucać. Tak jak robili to w Iraku gdzie mordowali i niszczyli, bo jakiś tam Hussain się im nie podoba. To samo robią w Jugosławii. To jest też inna sprawa, że to jest Serbów teren, ich terytorium i jeśli mają tam jakąś mniejszość to oni się tam jakoś dogadają. Jakim prawem się NATO tam wtrąca i bombarduje tam mosty, rafinerie, szpitale. Wydaje mi się, że nie mają prawa, to jest barbarzyństwo po prostu. Tak uważam, to jest barbarzyństwo. Jakim prawem bombardują też w Iraku, bo jakiś tam dyktator... Dziwię się po prostu, że Polska stała się członkiem tej barbarzyńskiej organizacji. Nie zdają sobie sprawy z tego jakie mogą być konsekwencje dla Polski. Mogą być groźne konsekwencje, tu nie ma żartów. I tu jest jeszcze bardzo zła propaganda, stale pokazują tych uchodźców, popatrzcie jacy są biedni, jacy są nieszczęśliwi i to przez Serbów. A rakiety padają przecież i na tych uchodźców, mówili o tym wczoraj czy przedwczoraj. Tak samo bombardują Belgrad czy inne miasta Serbii, tam umierają przecież niewinni ludzie, a kto to odbuduje później, przecież to są straty wielkie, a kto to zbudował, zwykli ludzie przecież. Mosty, rafinerie, sieci wodociągowe, elektryczne to przecież wyrządza taki ból, zwykłym ludziom. Nic nie może tego usprawiedliwić. Pod względem moralnym to dla mnie jest barbarzyństwo.


- No ale oni tłumaczą się tym, że w Kosowie mordowani byli Albańczycy którzy nie podobali się Serbom więc wzięli ich w obronę.

- No tam powstała partyzantka w Kosowie, ale kto uzbrajał tą partyzantkę właściwie? Przecież Zachód im sprzedawał broń, Zachód, Albania i te inne kraje muzułmańskie. Napadali tam przecież, Serbowie nie będą tak biernie patrzyć więc musieli zareagować i do tego to doprowadziło. A Zachód uważa, że ma prawo jeżeli są tam jakieś akcje, że Serbowie kogoś tam krzywdzą to Zachód ma prawo się tam wtrącać i mordować. I tam się nie uspokoi, jeżeli będą dalej bombardować, mordować to do Kosowa uchodźcy tam nie wrócą, tam taki antagonizm powstaje między Serbami a Albańczykami.


- Pan uważa, że oni dogadali by się między sobą, bez potrzeby?

- Na pewno dogadaliby się. Przecież Miloszewicz rozmawiał z Abrahimem Orogowem, on jest taki umiarkowany i dogadali się w sprawie jakiejś tam autonomii na którą Serbowie się zgadzali. Nie zgadzali się na to by Zachód i NATO to wszystko kontrolowało, ich wojsko tam stacjonowało, na to się nie zgadzają. Tam sami dogadali by się a teraz sytuacja jest bardzo skomplikowana.


- A na przykład Czeczenia? Oni się nie potrafili tam dogadać?

- No Czeczenia to tam ten cały ruch jest podzielony i tam jest walka wewnętrzna.


- Czy uważa pan, że jeżeli oni nie wystąpili by zbrojnie przeciwko Rosji to też otrzymali by taką wolność, autonomię?

- No chyba tak, no bo to się rozpadło, ten cały Związek Radziecki się rozpadł i wiele republik się wyzwoliło, są niezależni. Tak samo Czeczenia wcześniej czy później by to zrobiła, no może przyspieszyli. Rosji to nie było na rękę, to by się uzależnili ale wcześniej czy później by do tego doszło.


- A co by pan chciał przekazać np. młodym ludziom którzy tworzą i wchodzą w ruch anarchistyczny np. w Polsce?

- Teraz to nie wiem czy można mówić o takim ruchu anarchistycznym w Polsce bo teraz o ile wiem to jest to tak zwana szeroka ekologia, to są pacyfiści, ekolodzy, anarchiści, wegetarianie i to wszystko tak razem wzięte, to to jest szlachetne. Jednak coś wspólnego mają ze sobą. Tak że ja ich zachęcam, powinni się zjednoczyć, powinni działać by to życie nie wyglądało tak okrutnie, ludzie nie byli tak bezwzględni. To jest szlachetna ideologia, tak że wart, warto po prostu być anarchistą, pacyfistą.


- A jeszcze tak na koniec, czy mógłby pan powiedzieć, ile ma pan lat?

- Mam siedemdziesiątkę już, tak że nie jestem już tak młodym człowiekiem.


- Jest pan najstarszym anarchistą w Polsce, naprawdę.

- Nie no, może jest jeszcze starszy ode mnie.


- No może, ale jest pan najstarszy któremu jeszcze chce się np. przychodzić na nasze akcje w Gliwicach.

- Gdyby te zmiany nastąpiły wcześniej, byłbym młodszy to pewnie działał bym w tym ruchu. Ale teraz to mam chorą żonę, muszę się nią opiekować.


- No to dziękuję bardzo za wywiad.



  Wywiad przeprowadził Marek Zima.



<< powrót