Za wolną i niepodzielną Palestynę


Mimo tego, iż w Palestynie nie mieszkam od dzieciństwa, nie potrafię ukryć swego uczucia do tego zmęczonego i wykrwawionego kraju. Urodziłem się w Palestynie w 1941 r. w rodzinie żydowskich emigrantów, którzy zostali wygnani z nazistowskich Niemiec. Palestynie zawdzięczam swoje istnienie, ziemi która zatroszczyła się o schronienie dla moich rodziców, ziemi, gdzie jako czterolatek zostałem niemal zabity przez tłum rozgniewanych Arabów, którzy zaatakowali autobus którym jechaliśmy. Zostałem też wtedy uratowany przez szlachetnego starego arabskiego fallaha (farmera). Myślę o Palestynie i moje serce krwawi przez jej rany.

Swoje pierwsze lata spędziłem w Baqa, dzielnicy Jeruzalem gdzie Żydzi i Arabii żyli w pokoju przez szereg lat. Moja rodzina miała dobre relacje z rodzinami palestyńskich Arabów mieszkających w sąsiedztwie. Moja matka, i jestem dumny to mówiąc, uczyła języka tego kraju, arabskiego. Jeśli chodzi o mnie to nigdy nie wymarzę ze swej pamięci i z samego siebie obrazów, dźwięków, zapachów i odczuć, które impregnowały we mnie w tym wrażliwym wieku. Noszę je, że tak powiem w swych żyłach i znajduję w nich źródło inspiracji i życiową energię.

Przeznaczenie mego życia pokierowało mnie daleko od Palestyny. Ale pomimo odległości, moje zainteresowanie losami ojczystego kraju i troska o jego dobre samopoczucie nie rozproszyły się.

Podobnie jak większość dzieci Israeli uległem w młodości systematycznej syjonistycznej indoktrynacji. Spędziłem swoją młodość we Francji gdzie przyłączyłem się do ruchu syjonistycznej (i socjalistycznej) młodzieży, Hashomer Hatza'r. Lubiłem działanie w tym ruchu, jego dynamizm, nacisk na ludzki socjalizm, na sprawiedliwość i na wspólną odwagę. Ale zostaliśmy także podporządkowani prawom syjonizmu. Nauczyciele, specjalnie przysłani z Izraela, których obowiązkiem było myślenie o nas jako o dobrych syjonistach, podkreślali, że byliśmy nadzwyczajnymi ludźmi, że byliśmy Żydami i, że nie mieliśmy żadnego innego miejsca pod słońcem, z wyjątkiem Palestyny. Jednym z głównych tego powodów było to, że wszyscy którzy nie są Żydami, od Chin do Peru, od Finlandii po Kamerun, wszyscy oni byli przeciwnikami Żydów z premedytacją lub nieświadomie. Odpowiednio naiwnym było prowadzenie walki przeciwko rasizmowi i anty żydowskiej dyskryminacji. Odczucia anty żydowskie zostały przypisane jako podstawowe i nielogiczne składniki nie żydowskiej osobowości, przenoszące fałsz przez dziedzictwo z ojca na syna. Wywyższając ten obsceniczny fałsz do statusu prawa naturalnego, mówiono nam, że tylko państwo żydowskiej narodowości mogłoby ochronić osobiści Żydów.

Jeśli chodzi o mnie, sprzeciwiałem się tej argumentacji. Nie potrafiłem zaakceptować takich uprzedzeń przeciwko ludzkości. Moja osobista filozofia była taka, że każda osoba miała być zaufaną chyba, że udowodni odmienność. Moje osobiste doświadczenia, zwłaszcza relacje z nie-Żydami, zaprzeczały tym uprzedzeniom.

W tym czasie nie wiedziałem jeszcze o praktycznych dyskryminacjach syjonizmu, jako że zostawały one odczuwane przez Palestyńczyków. Nie miałem najmniejszego pojęcia o rasowej dyskryminacji stosowanej przez socjalistyczny kibbucjonizm (zjawisko gdzie wielu ludzi żyje i pracuje razem na farmie, typem takich ferm są kibuce), o organicznej i naturalnej zmowie między syjonizmem i imperializmem, o masakrach popełnianych na ludności Palestyńskiej by wywołać jej ucieczkę w 1948 roku, o rasowym ustawodawstwie syjonistycznego państwa.

Dopiero dużo później i stopniowo zdałem sobie sprawę jak mało wiedziałem o swoim kraju i losie ludzi, którzy tam mieszkali, Arabskich Palestyńczykach. Pierwsze publikacje, które otworzyły mi oczy na kryminalną stronę syjonizmu zostały napisane po hebrajsku przez odważnych obywateli Izraela. W tym czasie nie czytałem publikacji pisanych przez Palestyńczyków, ponieważ syjonistyczne uprzedzenie wciąż miało wpływ na mnie.

Potrzebowałem wielu lat, by uwolnić się od trujących uprzedzeń które syjonistyczna ideologia zaszczepiła we mnie. Po tym jak przeczytałem pisma Dr. Uri Davis`a i męczenników Sadi Hammami`a i Naim Khader`a ostatecznie postanowiłem wziąć decydujący krok we wsparciu sprawy palestyńskiej. Tak się stało, ponieważ rozpoznałem w ich dziełach moje podstawowe filozoficzne postawy jako humanisty i demokraty, jako poplecznika ludzkich praw jak i wiernego oponenta rasizmu i uprzedzenia.

Poprzez ich dzieła zacząłem rozumieć cele palestyńskiej rewolucji, realizm, polityczną dojrzałość i hojność jej członków, która oferuje żydowskim imigrantom zamieszkanie państwa Izrael, pogodzenie zamiast zemsty i zaproponowanie im wspólnego przeznaczenia w Palestynie, wewnątrz struktury wypracowanej przyjaźnie.

Na Bliskim Wschodzie jest zbyt wielu religijnych fanatyków, którzy pragną narzucić ultra reakcyjne reżimy na ludność tych terenów. Państwo Izrael, Islamska Republika Iranu, Arabia Saudyjska są najbardziej widocznymi przykładami takich reżimów. Te państwa umiejscawiają prawo rabinistyczne czy też Shari`a ponad prawem nowoczesnej cywilizacji. Takie reżimy nie mogą być nazywane demokratycznymi. Mieszkańcy państwa Izrael nigdy dotychczas nie byli zobowiązani do wyboru pomiędzy demokracją a teokracją (system socjalistyczny lub państwo kierowane przez liderów religijnych). Poprzez walkę o narodowe i demokratyczne prawa, Palestyńczycy pod okupacją pomagają mieszkańcom państwa Izrael którzy uważają się za demokratów, by stawili czoła rzeczywistości i rozpoznali anachronizm ich rasowego reżimu.

Kierownictwo Palestyńskiej Rewolucji kieruje teraz jej siły na założenie państwa Palestyńskiego razem z Izraelem. To rozwiązanie oznaczało by de facto docenienie państwa żydowskiego. Ale państwo żydowskie na Bliskim Wschodzie, otoczone kulturami arabskimi, może tylko utrzymać swą integralność jako żydowskie państwo jeśli otoczy się wysokimi fizycznymi i psychicznymi barierami. Państwo żydowskie nie potrafiłoby utrzymać swej kulturowej czy rasowej czystości jeśli zapanowałby trwały pokój, pokój otwartych granic, mieszanych małżeństw. Już większość Izraelczyków jest arabska w kulturze. Pod warunkami demokracji i sekularyzmu i z rozwojem nowoczesnego świeckiego społeczeństwa, asymilacja jest bardzo możliwa. Ale perspektywa ta jest uwzględniana z horrorem syjonistycznych i żydowskich religijnych liderów, którzy odbierają mieszane małżeństwa jako klęskę Żydów, porównywalną do Holocaustu. A ponieważ odbierają asymilację Żydów jako egzystencjalne zagrożenie Żydów, logicznym jest, że próbują przeciwdziałać temu zagrożeniu każdym dostępnym sposobem włączając umysłowy i fizyczny terroryzm.

Tradycyjna wzgarda syjonistycznych przywódców wobec kultury bliskowschodniej ma swe korzenie w kolonialistyczno rasistowskich postawach Europejczyków wobec nie-Białych. Uczestnictwo Izraela w europejskich sympozjach i festiwalach, systematyczna prowokacja sąsiadujących krajów, ekstremalna represja Palestyńskiego nacjonalizmu i pozornie patologiczny strach syjonistycznego reżimu by zaangażować się w dialog z PLO (Organizacja Wyzwolenia Palestyny), nie są znakami irracjonalnego zachowania. Są jasnym sygnałem do sąsiadujących krajów i narodów Arabskich, że Izrael nie życzy sobie integracji jako pełno częściowy członek Bliskiego Wschodu. Już Vladimir Jabotinski, ideologiczny mentor izraelskich terrorystów Shamira i Begina, dostrzegł w latach dwudziestych potrzebę dla syjonistycznych kolonialistów zbudowania żelaznego muru pomiędzy samymi sobą a rodowitą ludnością palestyńską.

Wszyscy ci, włączając popleczników palestyńskich praw, którzy upierają się przy potrzebie zapewnienia ochrony państwu Izrael muszą zapytać samych siebie, w świetle powyższych uwag, czy państwo Izrael, oparte na syjonistycznym prawie i praktyce, mogłoby w całości zmienić się w pokojowe i praworządne państwo, czy takie państwo mogłoby w całości zintegrować się z Bliskim Wschodem.

Jeśli chodzi o mnie, uważam walkę dla emancypacji hebrajskojęzycznej społeczności Palestyny (Izraelczyków) za klucz do postępowego rozwiązania w sprawie Palestyny. I to jest Palestyński Ruch Narodowy, reprezentowany przez PLO, którzy ma klucz. PLO już zainicjowało pewne nieśmiałe kroki poprzez włączenie w swe szeregi hebrajskojęzycznych bojowników. Tacy bojownicy są ważni, ale zbyt odizolowani by być postrzeganymi jako policja. To musi być zrodzone w umyśle, że Palestyńska Rada Narodowa widzi sama siebie jako reprezentującą głównie (tylko?) tych Palestyńczyków, którzy identyfikują się jako Arabii. Przygniatająca większość izraelskich Żydów, czy jak wolę nazywać hebrajskojęzycznych Palestyńczyków, nie widzi samych siebie jako potencjalnych partnerów w palestyńskim ruchu narodowym, częściowo ponieważ nigdy nie byli w niego włączeni, nie zachęcani do uczestnictwa w nim jako równi członkowie. Mówię tu głównie o postępowych Izraelczykach, którzy mogą chcieć przyłączyć się do ruchu, gdyby zaoferowano im honorową możliwość zrobienia tego.

Palestyńska Rewolucja ma w obliczu politycznej erozji syjonizmu, klucz do praktycznego rozwiązania problemu palestyńskiego. Niezbędnym jest, że ruch używa swej niewiarygodności i władzy do zbudowania przyszłości, pokoju i dobrego samopoczucia dla wszystkich tych, którzy kochają swój rodzinny kraj, Palestynę. Poprzez zachęcanie całej palestyńskiej ludności, niezależnie od religii, miejsca zamieszkania czy etnicznego pochodzenia, do uczestnictwa w demokratycznej palestyńskiej rewolucji i w formułowaniu jej celów i sposobów walki, palestyński ruch narodowy mógłby umożliwić wspólną walkę na rzecz pozbycia się syjonistycznego państwa i zastąpienia go demokratycznym i zjednoczonym państwem dla wszystkich jego mieszkańców. Dzisiaj ta wizja wydaje się odleglejsza niż kiedykolwiek. Ale percepcje zmieniają się szybko, a kreacja wspólnej Izraelsko – Palestyńskiej struktury by zwalczać syjonistyczną strukturę może być przyjęta jako pomoc wielu Izraelczyków.


   Elias Davidsson


<< powrót