Recenzje
-Anarchizm trzeciego tysiąclecia
-Bunt przeciwko europie
-Opowieść o hiszpańskiej tragedii
-Teletubisie przeciwko multikorporacjom


 

Anarchizm trzeciego tysiąclecia

Hakim Bey to poeta i filozof dobrze znany w amerykańskim środowisku anarchistycznym, współpracujący m.in. z „Fifth Estate”. Znaczną popularność zdobyły sobie jego dzieła „Immediatism” i „Radio Sermonettes”, w których stara się zrekonstruować dla lat 90. znaczenie klasycznych sytuacjonistycznych idei takich jak spektakl, odzyskiwanie (recuparation), specjalizacja, fragmentacja itp. Bey pisując pod nazwiskiem Peter Lamborn Wilson publikuje także prace poświęcone „wywrotowym” formom duchowości (zwłaszcza sufizmowi, zob. „Sacred Drift Essays on the Margins of Islam”) i utopii pirackiej.

„Millennium” jest nie tylko najnowszą książką Hakima Beya, ale też na dziś dzień najważniejszą i najbardziej godną uwagi. Poświęcona jest sprawie rewolucji, religii i nowej teorii nacjonalizmu. „Millenium” mówi o „rewolucyjnej różnicy” [revolutionary difference] i „niehegemonicznej partykularności” [non-hegemonic particularity] w kontekście walki zapatystów przeciw globalnemu neoliberalizmowi i „końcowi historii”. To jest holistyczny „nacjonalizm” w rozumieniu lewicowego volkizmu [left-volkism] Gustava Landauera i „Potrzeby korzeni” Simone Weils, w stylu rdzennych Amerykanów lub gandyjskiego Satyagraha (ruchu na rzecz niepodległości Indii). Głównym kryterium jest konwergencja radykalnych decentralistów z prawicy i lewicy tworząca „trzecią pozycję” (Bey słusznie zauważa jednak, że ten termin jest przestarzały: od czasu gdy komunizm upadł i w świecie zapanowała niepodzielnie monokultura globalnego kapitalizmu nie ma sensu mówić o „trzeciej drodze”). Bey konsekwentnie odróżnia ten trzeciopozycjonizm („ani lewica ani prawica, ani kapitalizm ani komunizm”) od faszystowskich perwersji nienawiści rasowej, supremacji białych, autorytaryzmu i kultu przemocy; równocześnie jednak broni wolnościowego myślenia przed tyranią Politycznej Poprawności, abstrakcyjnego internacjonalizmu i lewactwa.

W świecie neoliberalnego internacjonalizmu wolnego rynku i globalnej centralizacji „Millennium” widzi nacjonalizm jako pozostający w kolizji z kapitalizmem. Współczesny anarchokapitalizm stał się „apoteozą cybernetycznego socjaldarwinizmu”, liberalnym totalitaryzmem, i nie potrzebuje już ani państwa ani religii panującej dla utrzymania podstaw swej potęgi. Bey zbliża się tu do postrzegania państwa-minimum jako zinstytucjonalizowanego „prawa i obyczaju”, które – paradoksalnie – mogą być użyte przez naród czy społeczeństwo przeciw najwyższej władzy międzynarodowej finansjery. Rzeczywiście – w miarę jak wielonarodowe korporacje podkopują suwerenność państw narodowych wciąż tracą one na znaczeniu jako ognisko opozycji. To tylko „tymczasowa strefa autonomiczna” [temporary autonomous zone], przy czym Bey zawsze kojarzy hasło autonomii z akcentowaniem zasady „federacji” (autonomia bez federacji jest reakcyjna).

Bey lansuje etniczną [folk] autonomię kulturową w stylu Wolnego Tybetu: ludową, antypaństwową, przenikniętą z tubylczymi wartościami duchowymi. W obronie duchowego odrodzenia jako ogniska rewolucji socjalnej „Millenium” atakuje „święte krowy” lewicy: materializm, racjonalizm i ateizm.

Najważniejszy wkład w teorię rewolucji Bey poczynił w rozdziale poświęconym religii i duchowości, który bez koncesji na rzecz teologicznego liberalizmu czy prawicowego bigoteryjnego fundamentalizmu zajmuje pośrednią pozycję „wywrotowej ortodoksji” [subversive orthodoxy]. W islamie takim nurtem jest sufizm zaadaptowany dla spraw politycznych i społecznych przez „Zieloną Książkę” Kaddafiego. W hinduizmie mamy gandyjskie teorie wyzwolenia narodowego bez przemocy i „rewolucyjnego pokoju”, w buddyzmie „zen”, w Chinach – bogatą duchowość wolnościową taoizmu. W judaizmie występuje anarchosyjonizm egzystencjalisty Martina Bubera. W chrześcijaństwie zaliczyć tu możemy XVII-wieczny ruch kwakierski, współczesną teologię wyzwolenia i chrześcijaństwo celtyckie. Bey zauważa, że jeśli władza Kościoła została przeniesiona na państwo, władza państwa na instytucje europejskie a władza Europy na międzynarodowy kapitał, to wkraczamy w apokaliptyczną dynamikę „ostatnich dni”, „imperium zła” Antychrysta i Babilonu, nowego porządku światowego (wszystkie drogi prowadzą do Rzymu!). Fałszywy ekumenizm, uniwersalizm i religijny puryzm muszą być na równi odrzucone („Prawda przeciw światu”), jak powiedziała królowa Bodocia.

„Millenium” kończy się rozważaniami poświęconymi reinterpretacji mutualizmu Proudhona, najbardziej spójnego i... paradoksalnego z wczesnych myślicieli anarchistycznych; Bey sugeruje że w zachodniej Europie powinno się przeciwstawiać Unii Europejskiej w imię zasad regionalizmu, „dewolucji” (przenoszenia władzy na niższe szczeble) i organicznej demokracji. Popiera też celtycki secesjonizm w Szkocji, Walii, Bretanii, Kornwalii czy wyspie Man i sugeruje, że niepodległy Ulster oparty na ponadwyznaniowej solidarności socjalistycznej może być rozwiązaniem dla tamtejszych problemów.

„Millenium” nie opisuje systemu czy ideologii, to prorocza acz doraźna ocena tego, co ktoś nazywa lewicą czy prawicą. Zarazem jednak można to potraktować jako milenijny manifest dla XXI wieku, wizję „oświeconej anarchii” (by zacytować Gandhiego), świętej wojny bez przemocy na rzecz pokoju.

   Wayne John Sturgeon

 (tłum. J.T.)

Wydawcy: Autonomedia (POB 568, Williamsburgh Station, Brooklyn, New York, 11211-0568 USA) & Garden of Delight Publications (3 Castle Street, Dublin 2, Irlandia).

„Millenium” jest dostępne w Internecie pod adresem http://www.geocities.com/Athens/5534/bey.html
Inne teksty Beya można znaleźć pod adresem: http://www.elnet.com/~lrobin/frames/bey
No ©

^do góry^

Bunt przeciwko europie

Wydana w 1999 roku książka z serią opowiadań Barnima Regalicy pt. „Bunt” jest faktycznie książką „nie tylko dla faszystów”, jak sugeruje to jej wydawca. Co prawda zarówno poglądy samego autora, wydawca jak i np. symbol użyty na okładce (krzyż celtycki) mogą świadczyć o czymś zupełnie innym, to jednak każdy bez oporu może sięgnąć po tą książkę i samemu się przekonać, że nie taki wilk straszny jak go malują.

Książka składa się z siedmiu opowiadań połączonych jakby w jedną całość, choć pisane były w różnych okresach i początkowo chyba bez jakiejś wyraźnej wspólnej koncepcji. Dwa z nich drukowane były w 1998 roku w miesięczniku „Nowa Fantastyka” co wywołało później wielką burzą na łamach „Gazety Wyborczej”. Inne z rozdziałów szły drukiem w „Najwyższym Czasie!”, „Reakcji” i „Trygławie” (pismo współredagowane przez samego autora).

Co jest treścią owej książki? Co wywołało oburzenie w establishmentowej „Wyborczej”? Co może połączyć skrajnie prawicowego autora z anarchistycznym czytelnikiem? Autor opisując niedaleką przyszłość, w utrzymanych w stylu political fiction opowiadaniach, usiłuje podkopać (i to chyba skutecznie) lansowaną dziś koncepcje dostosowania się Polski do norm i przepisów Unii Europejskiej. Myślę, że chyba to najbardziej dokuczyło proeuropejskim dygnitarzom, a nie jakieś tam podobno motywy antysemickie czy nacjonalistyczne. Oczywiści takie rzeczy jak odwoływanie się do polskiej tradycji czy słowiańskiego pochodzenia też się tu znajdują, ale jednak są one tutaj czymś w rodzaju przybrania głównej tezy, czyli niebezpieczeństwa płynącego z lansowanej dziś integracji europejskiej.

Bohaterami opowiadań Regalicy są młodzi ludzie uczęszczający do jednego z liceów w Euroregionie Warty (w przyszłościowej koncepcji Regalicy dzisiejsza Polska podzielona została na Euroregiony w całości zależne od brukselskiej centrali). Ich przygody z przeszkodam,i na które napotykają się w zbiurokratyzowanej „Europie” wydają się być dziś czymś nie do pomyślenia. Całe serie nakazów i zakazów które ciężko obejść w codziennym życiu, coraz zuchwalsze poczynania eurobiurokratów, zupełne nie liczenie się z regionalną kulturą i tradycją, wszystko to doprowadza w końcu do tytułowego buntu który jest prawdopodobnie kolejnym już zrywem niepodległościowym w naszym kraju. Oczywiści buntownicy, jako narodowi radykałowie, większość swego gniewu kierują na mniejszość rasowe czy też narodowe, w mniejszym stopniu skupiając się na władzy, od której to zazwyczaj bierze się całe zło. Tu akurat główna ofiara padają Wietnamczycy którzy są dobrze zadomowieni na poznańskich Winogradach. Książka kończy się wreszcie mową pewnego wietnamskiego mieszkańca Poznania na temat kolei zmian cywilizacyjnych tłumacząc przy tym to, dlaczego osiedlili się oni na tych terenach, po czy jego mózg rozbryzguje się na ścianie. Strzał ten ma swój symboliczny wymiar, pozbywając się owego Wietnamczyka, jeden z bohaterów chce wyrazić swą chęć pozbycia się wszystkich „obcych” ze swego kraju i powrotu do państwa narodowego. Jak dla mnie jest to raczej rzecz już dzisiaj nierealna i pozostaje ona już jednymi mrzonką skostniałej prawicy. Już nawet niektórzy przedstawiciele prawej strony sceny politycznej zdają sobie z tego sprawę i odrzucają koncepcje jeden naród – jedno państwo. Nawet jeśli takie tytułowe bunty by wybuchały, to i tak nie zmienią one kolei zmian cywilizacyjnych zachodzących na naszym kontynencie. Świat państw narodowych to świat przeszłości, to że mieszają się dziś narody i rasy jest już czymś normalnym i jedyna rzeczy o którą warto teraz walczyć to to, by nie dopuścić do tego, by owe społeczeństwo przyszłości nie było takie jak to w opowiadaniach Regalicy. Mam nadzieje, że zrozumieją to prawicowi czytelnicy „Buntu”, że książka ta nie będzie dla nich jedynie inspiracją do głoszenia haseł w stylu „Tylko biała rasa” etc.

Po książkę Regalicy sądzę, że warto sięgnąć, można nie zgadzać się z jego rozwiązaniami, można odrzucać jego koncepcje państwowe, ale warto ją przeczytać choćby ze względu na przyszłościową wizję państwa europejskiego, która być może będzie realizowana w takim właśnie duchu. Warto wiedzieć z czym być może niedługo będziemy musieli walczyć, jak wyglądał będzie wróg.

Książka do nabycia pod adresem:
Oficyna Wydawnicza REKONKWISTA
PO Box 143
21 500 Biała Podlaska

^do góry^

Opowieść o hiszpańskiej tragedii

Rudolf Rocker to jeden z bardziej znanych teoretyków i działaczy anarchistycznych z przełomu XIX i XX wieku. Urodził się on w 1873 roku w Nadrenii, w rodzinie katolickich robotników o liberalnych poglądach. Mimo swego katolickiego pochodzenia, Rocker stał się najbardziej znany jako działacz Żydowskiego Ruchu Anarchistycznego. Początkowo działał w partiach socjalistycznych, jednak za swe radykalne poglądy został usunięty i wtedy trafił na anarchizm któremu już do końca swych dni był wierny. W roku 1895 osiedlił się w Londynie gdzie poznał jidysz i mieszkał w społeczności żydowskiej. Rocker był doskonałym mówcą i pisarzem publicystycznym. Pisał głównie w jidysz i po niemiecku, udzielał się w kilku pismach anarchistycznych, uczestniczył w anarchistycznych kongresach był zwolennikiem anarchosyndykalizmu, który uważał za nawą formę anarchistycznej teorii i praktyki. Po deportacji z Anglii w roku 1918 ponownie zamieszkał w Niemczech po czym znów był zmuszony je opuścić w 1933 roku. Rocker był wrogo nastawiony zarówno do bolszewickiej rewolucji jak i Arszynowa i jego pomysłu na stworzenie partii anarchistycznej. Osiedlił się w Stanach Zjednoczonych gdzie stał się jedną z najbardziej znanych osób w ruchu anarchistycznym. Najbardziej znaną książką Rockera jest „Anarchosyndykalizm” która została napisana pod wpływem wydarzeń w czasie hiszpańskiej wojny domowej i przeprowadzonych tam rewolucyjnych zmian społecznych. Rudolf Rocker zmarł w 1958 roku.

Opublikowana właśnie w Polsce książka „Tragedia Hiszpanii” również dotyczy epizodu wojny hiszpańskiej. Skupił się w niej Rocker głównie na roli państw imperialnych (Wielka Brytania, Francja), faszystowskich (Niemcy, Włochy) i Związku Radzieckiego w obaleniu zdobyczy socjalnych jakie przyniosła rewolucja oraz w klęsce hiszpańskiej republiki w walce z wojskami Franco. A rola ta była spora, w końcu to brytyjscy i francuscy imperialiści zastosowali taktykę neutralności w konflikcie co spowodowało odcięcie Hiszpanii od dostaw broni, to faszyści niemieccy i włoscy wysyłali do Hiszpanii swe doborowe odziały by wspomagały w walce ich sojusznika Franco aż w końcu to bolszewickie służby specjalne od wewnątrz rozwalały i tak już kruchą jedność obozu republikanów oraz mordowały anarchistów i antystalinowskich komunistów. Być może gdyby wojnę domową w Hiszpanii pozostawiono samą sobie los tego kraju byłby całkiem inny. Innym wątkiem, choć trochę słabiej rozwiniętym, jest rola anarchosyndykalistycznego związku zawodowego CNT i Iberyjskiej Federacji Anarchistycznej w przemianach społecznych i walce z faszystami. To właśnie CNT i FAI jako pierwsze złapały za broni, tyle że ich zamiarem nie była obrona republiki a wzniecenie rewolucji socjalnej która miała wydobyć hiszpański proletariat i chłopstwo z biedy i nędzy. Niestety owa rewolucja została w końcu utopiona we krwi, zniszczona przez bolszewickich agentów Stalina (który obawiał się, że straci wtedy monopol na socjalizm i rewolucję, zresztą dla Stalina zarówno anarchiści jak i nieortodoksyjni marksiści byli wrogami na równi z faszystami Franco) i ich hiszpańskich popleczników. Całe zdobycze rewolucji zostały utracone jeszcze przed zwycięstwem Franco.

Dla kogoś, kto już wcześniej interesował się dziejami anarchizmu na ziemiach Hiszpanii pozycja ta być może nie będzie niczym nowym, jednak zdecydowanie powinien po nią sięgnąć każdy, kto dopiero teraz zaczyna poszukiwać, kogo dopiero co zainteresował anarchizm, każdy komu nie obca jest pamięć o tych którzy oddawali swe życie za wolność i godne życie.

Książeczka została wydana przez nową inicjatywę na polskim rynku anarchistycznym, Anarchistyczną Inicjatywę Wydawniczą skupiającą w sobie kilka ośrodków anarchistycznych z całego kraju. Mimo pewnych błędów i niedociągnięć w tłumaczeniu, książka wydana została w solidny sposób, z kolorową okładką, kilkunastoma reprodukcjami fotografii z okresu hiszpańskiej rewolucji oraz informacjami na temat autora, samym wydawnictwie i kalendarium wydarzeń.

Książkę w cenie 6 zł + poczta (2zł.) można nabyć pod adresami:
 Dominik Sawicki, PO Box 53, 70 474 Szczecin 34
 Maciej Hojak, oś. Czecha 17/8, 61 287 Poznań
 Janusz Krawczyk, Kędziora 2/8, 39 300 Mielec
e-mail: innykrawat@wp.pl

^do góry^

Teletubisie przeciwko multikorporacjom
NEGATIVLAND/CHUMBAWAMBA – „The ABC’s of Anarchism”


Grupa CHUMBAWAMBA to dla mnie bardzo dziwny zespół. Od początku swej kariery utożsamiali się z ideologią anarchistyczną, początkowo tworząc swój punkowy kabaret by w późniejszym czasie przejść do zaangażowanego (lecz chyba już nie anarchistycznego) popu. Mimo, iż ich postępowanie (przejście pod opiekę dużego koncernu, który zresztą się wcześniej opluwało) nie musi podobać się każdemu a ich poglądy może nie są już tak radykalne jak kiedyś (choć jeszcze z dwa lata temu gdzieś tam czytałem, że ich wokalistka Alice dostała oklep podczas demonstracji antyfaszystowskiej w Pradze), to nadal potrafią oni zaskakiwać i takim zaskoczeniem dla mnie jest omawiana tu płyta. CHUMBA tym razem postanowiła poeksperymentować razem z amerykańską awangardową grupą NEGATIVLAND.

Głównym mottem płyty wydaje się być sprzeciw wobec posługiwania się prawami autorskimi, szczególnie przy tworzeniu nowych kompozycji. CHUMBAWAMBA już nie pierwszy raz eksperymentuje z tego rodzaju muzykowaniem. Na wydanej kilka lat temu płycie „Jesus H Christ” do własnych pomysłów wykorzystali motywy z utworów takich tuzów jak THE BEATLES, ROLLING STONE, T.REX, ABBA czy postpunkowych TALKING HEADS i THE SMITH. Tym razem na trzech zaprezentowanych na płycie kawałkach razem z NEGATIVLAND na warsztat wzięli dotychczasowe dokonania m.in. THE RAMONES, SEX PISTOLS, SPICE GIRLS, THE WHO BEASTIE BOYS ELVIS COSTELLO jak i motywy z serialu „M.A.S.H.”, fragmenty przemówień Noam Chomsky’iego, serwisów BBC TV i BBC radio, PBS jak i wiele innych pomysłów zaczerpniętych z masmediów. No i oczywiście zapomniał bym o fragmentach broszury Alexandra Berkmana „The ABC of Anarchism” wkomponowanych w pierwszy kawałek pod takim samym tytułem. Ciekawostkę jest też to, że wykorzystano motywy jak i oprawę graficzną z robiącej dziś furorę wśród dzieciaków w Polsce edukacyjnej bajki „Teletubbies” (po polsku zwane Teletubisie). Dla niewtajemniczonych poinformuję, że bohaterami owej bajki są dziwne postacie z telewizorkami w brzuszkach (technologiczno-informacyjna popkultura nawet małym dzieciom wciska kit, że bez telewizora żyć się nie da i tylko poprzez telewizor dziecko może być szczęśliwe) które w poszczególnych odcinkach uczą dzieci różnych rzeczy z różnych dziedzin życia. Także i Teletumbisie z tej płyty czegoś mogą nauczyć dzieciaków. Na okładce płyty umieszczono bajeczkę o Teletubisiach które mają spore kłopoty z fabryką zanieczyszczająca ich dotąd czystą rzeczkę. Próbują one w różny sposób doprowadzić do zamknięcia ohydnej rury z której wydobywa się cuchnąca substancja ale na nic się to zdaje. Dopiero najmniejszy z nich Flo (taki z Anarchią na głowie) znajduje odpowiednie rozwiązanie zaklejając ohydną rurę szybkoschnącym cementem. Działania te doprowadziły do zalania i zniszczenia niszczącej cudowna krainę fabryki. Pomysł małego „anarchisty” został entuzjastycznie przyjęty przez resztę z Tubisii które sprawę chciały załatwić a to poprzez pieniądze, a to poprzez biurokrację. Jak wiec widać, tylko akcje bezpośrednie w obronie środowiska naturalnego przynoszą korzyści.

Tak wiec, poza muzyką która i tak jest nafaszerowana radykalnymi treściami, płyta ta posiada również konkretny proekologiczny przekaz, i to podany w formie jak najbardziej przyswajalnej przez dzieci (szczególnie te wychowywane poprzez oglądanie TV).

Co ciekawe płytę tą można do woli kopiować ponieważ nie zastrzeżono jej praw autorskich i producentckich.

Płyta wydana została przez Seeland Media Media a w Polsce dostać ja można w Nikt Nic Nie Wie.

Cały tekst „ABC of Anarchism” wydany został przez Freedom Press (84b Whitechapel High Street, London E1 7QX, England) gdzie można również zdobyć wiele innych publikacji dotyczących anarchizmu (oczywiście w języku angielskim).

^do góry^ 

 

<< powrót