Ted Kaczynski


W czerwcu 1999r. Ted Kaczynski nazwany w Stanach Zjednoczonych „Unabomberem” udzielił bezprecedensowego wywiadu jednemu z byłych członków EARTH FIRST!


„Przecinając przeklęty węzeł, oto co czujemy: radość z własnej niezależności, powrót w czasie do wolności w jej dosłownym najbardziej prymitywnym znaczeniu, jedynym znaczeniu jakie się tak naprawdę liczy. Wolność, na przykład, żeby zabić kogoś i uciec bez poczucia winy.

Mój Boże! Jak pomyślę o tych wszystkich gównianych rzeczach przez które musimy przejść w życiu – domowa rutyna; głupie poniżające i bezwartościowe zawody; arogancja wybranych przez nas urzędasów; podstępne sztuczki businessmenów, którzy zajmują się ogłupiającymi reklamami; uciążliwe wojny w których zamiast zabijać prawdziwych wrogów siedzących za biurkami w stolicy, zabijamy własnych braci; brudne, skażone i ohydne miasta i miasteczka w których żyjemy; nieustająca małostkowa tyrania pralek, telewizorów, samochodów, telefonów! Chryste! W jakim bezużytecznym i jałowym gównie grzebiemy się codziennie, znosząc cierpliwie powolne duszenie nas przez czystych urzędników i wypielęgnowanych burżujów!

Takie oto są moje myśli – nie nazwałbyś ich myślami, prawda? Jakie są moje uczucia, mikstura wymiotów i zachwytu, kiedy oddalam się od tego syfu zostawiając za sobą to, co z całego serca nienawidzę. Taki jest pierwszy posmak dzikiej wolności kiedy zbyt długo się było przykutym do jednego miejsca w mieście. Nic dziwnego, że władze chcą zniszczyć naturę i jej dzikość chowając ją pod asfaltem i rezerwatami. Wiedzą bardzo dobrze co robią. Zabezpieczają się. Jeździj na nartach tylko w określonym kierunku. Zabawmy się razem.”
 Edward Abbey, „Desert Solitaire”, 1968.


“Kiedy przeczytałem Edwarda Abbeya w połowie lat 80 pomyślałem sobie, że są jeszcze na świecie ludzie którzy maja podobne myśli do moich. Ale to co pobudziło mnie do działania to widok maszyn rozdzierających las i prących do przodu...”
 Dr Teodor Kaczynski w wywiadzie dla „Earth First! Journal”, Admin Max Facility wiezienie we Florencji, stan Kolorado, USA, czerwiec 1999.


OPOWIEŚCI TEDA:
Dawno, dawno temu był sobie ląd na którym olbrzymie drzewa rosły sobie wolno i nieskrępowanie, dzikie rzeki przecinały pustynie, góry unosiły się nad wszystkim, bobry były zajęte swoją pracą a ludzie żyli w harmonii z naturą. Codziennie do wykonywania różnych rzeczy używali kamieni, kości i drzewa. Ale wkrótce na te tereny przybyli zdobywcy, misjonarze, żołnierze, kupcy i imigranci ze swoja rozwiniętą techniką, bronią i rządem. Dziki ląd zaczął wkrótce umierać na wskutek chorób cywilizacyjnych, utylitarnej nauki i aroganckiej wizji przyszłości, której celem było przeznaczenie.

W niecałe 500 lat prawie wszystkie potężne drzewa zostały ścięte a w rzekach woda została zatruta przez substancje chemiczne i orzeł wyginął w bobry zostały zastąpione przez oddział inżynierów. Jak sobie człowiek z tym poradził? Okazało się, że wszystko zależy od tego jak człowiek przystosuje się do życia ekonomicznego, emocjonalnego i fizycznego w tym technologicznym świecie, w którym ludzie rywalizują ze sobą o przywileje systemu. Są też jednak tacy ludzie, którzy kochają naturę i jej dzikość. Oni nie mogą sobie znaleźć miejsca w ohydnych miastach i dlatego nie mają jasnego celu w który mogliby uderzyć bo system jest wszechmocny i nieosiągalny, gubią się i nie radzą sobie dobrze. To co widzimy dookoła nas jest rezultatem ludzkiej chciwości i braku szacunku do dzikiej przyrody. Wszystkie stworzenia Matki Ziemi cierpią będąc ofiarami industrialnego społeczeństwa.

Teodor Kaczynski bardzo wcześnie zaczął potępiać techno-industrialny system. W 1962 roku kiedy był na Uniwersytecie w Harvardzie po raz pierwszy zaczął odczuwać rozczarowanie systemem i jak mówi, był całkowicie w tym odczuciu osamotniony:

„W latach 60 ludzie krytykowali technologię, ale nikt nie występował otwarcie przeciwko technologicznemu systemowi. Dopiero w 1971 lub 72 roku, zaraz po tym jak przeprowadziłem się do Montany, przeczytałem książkę Jacquesa Ellul pod tytułem „Technologiczne społeczeństwo”. Bardzo mi się spodobała, to jest prawdziwe dzieło. Pomyślałem sobie: ‘Ten facet mówi nam o rzeczach, o których ja od dawna miałem zamiar powiedzieć.”

Zapytałem Teda dlaczego sam zaczął być przeciwko technologii? Jego odpowiedź była natychmiastowa: „A jak myślisz? Przecież ona redukuje ludzkość do części w maszynie, zabiera nam autonomie i wolność.” Ale było cos więcej w jego słowach niż tylko nienawiść do maszyn. To prawdziwa miłość do określonego miejsca w lasach Montany, gdzie zamieszkał i którego chciał bronić przed systemem.

„Naprawdę nie interesuję się polityką. Wolałbym raczej zawsze mieszkać w lasach. I gdyby nie to, że zaczęli budować drogi, ścinać drzewa, przylatywać helikopterami i snowmobilami na tereny które tak bardzo kocham, to nigdy nie mieszałby się do tych rzeczy. Cały świat nie istniałby dla mnie i ludzie mogliby robić co by tylko chcieli. Zacząłem zajmować się polityką bo sytuacja mnie do tego zmusiła.”

Kaczynski przeprowadził się do chatki zbudowanej przez samego siebie w pobliżu miasta Lincoln w 1971r. Przez pierwszą dekadę pobytu tam, skoncentrował się na nauce podstawowych umiejętności niezbędnych do przeżycia w dziczy. Jak nam później wyjaśnił, marzył o tym od dzieciństwa.

„Niewątpliwie, moje odejście od technologicznego systemu było spowodowane ilością książek przeczytanych na temat prymitywnych ludzi. Kiedy miałem 11 lat, pamiętam jak chodziłem do lokalnej biblioteki w Evergreen Park w stanie Illinois. Mieli tam serię książek opublikowanych przez Smithsonian Institution na temat różnych dziedzin nauki. Między innymi pamiętam jak przeczytałem mnóstwo na temat antropologii w książce o ludzkiej prehistorii. Zwłaszcza zainteresowałem się historią Neandertalczyka. Potem zacząłem zadawać sobie to pytanie: ‘Jak to się stało, że nie potrzebuje już czytać książek ale chcę żyć tak samo jak jest w nich opisane?.”

Po tym jak porzucił swoja pracę nauczyciela matematyki na Uniwersytecie w Berkley, 29 letni Ted zaczął studiować na własny użytek jak zidentyfikować jadalne dzikie rośliny, wyśledzić zwierzynę i zastosować prymitywne technologie.

„Wiele lat temu czytałem dużo książek na temat zachowań zwierząt i jedna z nich była książka Ernesta Thompsona Seton pt. „Życie zwierzyny”. Po pewnym czasie jednak stwierdziłem, że mam awersję do czytania naukowych faktów i relacji, gdyż były one czymś zupełnie innym niż prawdziwe życie w dziczy. W pewnym sensie to co profesjonalni biolodzy pisali o dzikim życiu rujnowało i niszczyło we mnie jego obraz. To co zaczęło się dla mnie liczyć to wiedza zdobyta ale poprzez własne doświadczenia.”

Kaczynski długo opowiadał o swoim życiu w małej chatce bez elektryczności i bieżącej wody. To właśnie ten dziwny styl życia i miejsce pobytu były faktami obciążającymi zdrowie psychiczne Teda w czasie procesu sądowego. Ted musiał się bronić wobec insynuacji prawników, co według niego było obrazą. Porozmawialiśmy trochę na temat jego codziennej rutyny w lesie. Powiedział dumnie:

„Jedna z najbardziej zajmujących czynności było dla mnie przemierzanie lasu w poszukiwaniu jadalnych dzikich roślin. Muszę powiedzieć, że mam w tym spore doświadczenie. Niestety w stanie Montana, w przeciwieństwie do wschodnich terenów, rzadko można znaleźć rośliny posiadające błonnik. Owszem można napotkać jadalne korzenie ale w ograniczonej ilości, a poza tym są one bardzo małe. Najlepsze rośliny rosną na niższych terenach ale te z kolei są wykorzystywane przez właścicieli rancz którzy niechętnie patrzą na intruzów. Tak więc, rośliny które mogłem dostać były tylko na sprzedaż. Musiałem kupować mąkę, ryż, mąkę kukurydzianą, płatki owsiane, mleko w proszku i olej.”

Kaczynski lamentował nad faktem, że nigdy nie mógł poprawnie wykonać trzech rzeczy: kuszy do polowania na zwierzęta, pary mokasynów ze skóry jeleniej aby móc lepiej poruszać się po skalistych zboczach, a także rozpalić ognia bez użycia zapałek. Powiedział mi też, że był bardzo zadowolony ze swojego samotnego trybu życia i przez cały czas był czymś zajęty.

„Jednej rzeczy której nauczyłem się w lesie, to możliwość cieszenia się z chwili obecnej. Mieszkając wśród drzew i zwierząt zapominasz o przyszłości, przestajesz się martwic o cokolwiek. Nie myślisz o umieraniu. Nawet jeśli miąłbyś umrzeć w przyszłym tygodniu, to nie przejmujesz się tym, bo teraz jest ci dobrze. Chyba Jane Austen napisał w jednej ze swoich książek, że szczęście to jest to na co się czeka przez całe życie, a nie to co jest teraz. Ale ja uważam, że to nie jest prawda. Kiedy wyzwolisz się z własnych więzów które ciągną cię do systemu i poczujesz smak wolności, wtedy przekonasz się, że szczęście jest tu i teraz.”

Przyznał się do paru akcji uszkodzenia maszyn w latach 70., ale prawdziwa walkę z systemem podjął znacznie później.

„Znam takie miejsce, pozostałość równiny z trzeciorzędu. Kiedy dochodzisz do jej krawędzi wspaniałe doliny które stroma wgryzają się w jej klifowy brzeg tworzą miejsce na wodospad. Od mojej chaty było do tego wspaniałego miejsca jakieś dwa dni rowerem. W lecie 1983 roku wielu ludzi przychodziło pod chatę aby popatrzeć na dziwaka, postanowiłem więc znaleźć trochę spokoju w ulubionym miejscu. Kiedy dotarłem do równiny zobaczyłem, że zbudowali drogę przez jej sam środek. (Tutaj Ted przestaje na chwile mówić)

Nawet nie możecie sobie wyobrazić jaki byłem przygnębiony. Od tego momentu postanowiłem realizować swoją misję zemsty na systemie. Zdecydowałem się podjąć walkę. Zacząłem czytać książki na różne tematy społeczne, a zwłaszcza o technologii. Chciałem zrozumieć w jaki sposób społeczeństwa się rozwijają więc czytałem dużo antropologii, historii, socjologii, psychologii ale głównie poświęciłem czas na dwie pierwsze dziedziny.”

Kaczynski wkrótce doszedł do wniosku, że polityka reformistyczne która chciała zmienić przede wszystkim świadomość u większości ludzi i w ten sposób zreformować ich stosunek do technologii, nigdy się nie powiedzie.

„Uważam, że to nie wypali. Ludzie mają taką naturę, że idą po najmniejszej linii oporu. Nie zechcą wyrzec się samochodów, elektryczności czy telewizorów. Dla nich byłoby to zbyt dużym poświęceniem. Myślę, że nie ma takiego kontrolowanego i przemyślanego sposobu aby stopniowo rozwalić cały industrialny system. Musi on paść w jednej chwili. Konsekwencje tego będą takie jak po Rewolucji Rosyjskiej lub widziane dzisiaj na Bałkanach, w Afganistanie czy Rwandzie. I tutaj powstaje dylemat dla tych radykałów, którzy nie chcą mordować innych. Taka jest jednak sytuacja, że jeśli chcemy aby cały ten techno-industrialny system upadł, musza być ofiary. Jeśli go zburzymy, nie będzie tych wszystkich rzeczy, na których opiera się dzisiejsza nowoczesna gospodarka. Nie będzie więc wystarczająco dużo żywności dla wszystkich. Jak do tej pory, żaden z radykalnych działaczy nie rozwiązał tego problemu.”

W tym momencie Ted zapytał się mnie, będące tez radykałem, co mam do powiedzenia na ten temat. Powiedziałem, że nie znam odpowiedzi. Wtedy on klasnął w dłonie popatrzył się na mnie z uwagą i potwierdził kiwnięciem głowy, że on też nie ma gotowej odpowiedzi. Jego wyróżniający się środkowozachodni akcent, specyficzne kolokwializmy i charakterystyczny sposób mówienia przypominał mi profesorów którzy uczyli mnie antropologii, historii i filozofii politycznej na uniwersytecie w Ohio. Przypominała mi się również postać mojego promotora Dr Rovicka który kiedyś na seminarium z politycznej poprawności zadał takie pytanie: Powiedzmy, że grupa naukowców odkryła jakiś nowy wynalazek i spotykają się z przywódcami kraju aby przekonać ich o wielkim dobrodziejstwie swojego odkrycia. Uczyni on życie ludzi łatwiejszym, bardziej sprawnym i efektywnym. Jest tylko jedna wada: co roku 40 000 niewinnych ludzi będzie musiało umrzeć aby wynalazek ten mógł działać. W tym momencie profesor zapytał się grupy studentów „Czy politycy zgodzą się na zaaprobowanie wynalazku czy nie?” Cała klasa zaczęła się oczywiście przekrzykiwać nawzajem, że rozwiązanie aby wynalazek został zaakceptowany jest niemożliwe gdyż ludzie są ważniejsi niż maszyna i politycy nigdy by się na to nie zgodzili. A profesor uśmiechnął się i napomknął: „Ale przecież my już taki wynalazek mamy – samochód.” W ten sposób profesor uświadomił nam jak wiele ofiar w ludziach i cierpienia wytrzymuje społeczeństwo aby ślepo ufać technologicznemu systemowi, w którym wszyscy urodziliśmy się i bezwiednie przyjęliśmy jego zasady gry. Nie pozostawiono nam wyboru jak spróbować różnych rzeczy i dostosować się do nich. Każdy widzi, że obecne technologiczne społeczeństwo jest destrukcyjne, brutalne i uciążliwe, ale nikt nie wie jak się z niego wydostać. Bo co można zrobić?

„Największym problemem jest to, że ludzie nie wierzą w możliwość rewolucji i dlatego jest ona nierealna. Myślę, że eko-anarchistyczny ruch robi dużo w tym kierunku ale mogliby robić jeszcze więcej... Prawdziwi rewolucjoniści nie powinni zadawać się z reformistami. Ponadto, powinny być przeprowadzone akcje zapoznania ludzi z dzika naturą. Jednym słowem, zamiast przekonywać ludzi, że mamy rację powinniśmy raczej doprowadzić do takiej sytuacji w społeczeństwie, że wszystko nagle zacznie się walić i rozpadać. Sprawić, aby ludzie poczuli się zagrożeni i sami zaczęli się buntować. Pytanie jest tylko: jak doprowadzić do takich napięć?”

Kaczynski chciał jeszcze długo rozmawiać o każdym aspekcie techno-industrialnego systemu i sposobach rozwalenia go. Dyskutowaliśmy na temat akcji bezpośrednich i ograniczeniu ideologii politycznych. Ale bez wątpienia najbardziej interesujące były rozmowy o dzikich zwierzętach, o wyższości natury i życiu na jej łonie. Pod koniec wywiady Kaczynski zrelacjonował mi historię swojej zażyłej znajomości z przedstawicielem lokalnej odmiany królika. „To jest bardzo osobiste”– mówi Ted, po czym pytam się go, czy chce abym wyłączył dyktafon. „Nie, mogę ci to opowiedzieć”– mówi ze śmiechem na ustach.

„Kiedy mieszkałem w lesie, wymyślałem sobie różnych bogów. Nie wierzyłem w nich pod względem intelektualnym, ale ich istnienie odpowiadało temu co wówczas czułem. Pierwszy z nich nazywał się Królik Dziadek. Królik był moim głównym pożywieniem w czasie zimy. Często długimi godzinami musiałem tropić ich ślady , ale bardzo szybko urywały się i ginęły w śniegu. Czasem było tak, że prawie już miałem królika w zasięgu strzału, kiedy nagle znikał. Kiedyś wpadłem na pomysł, że to Królik Dziadek jest odpowiedzialny za tajemnicze zniknięcia innych królików. Może to on sam znikał bo był przecież duchem i dlatego nie mogłem go wytropić? Ale za każdym razem gdy zastrzeliłem jednego z nich mówiłem: ‘Dzięki ci, Dziadku”. Doszło nawet do tego, że zacząłem dużo myśleć o tych zwierzątkach, rysowałem je, rzeźbiłem ich kształty w drewnie i zastanawiałem się nad ich stylem życia. Inny bóg wymyślony przeze mnie nazywał się Skrzydła Poranka lub Błędny Ognik. Podążałem za nim każdego rana gdy wychodziłem w góry i czułem, że ktoś mną prowadzi. Szedłem tak godzinami i nie mogłem przestać."

W ten sposób Kaczynski żyjąc podobnie do ludzi z prehistorycznych czasów odkrył dla siebie bogów lasu. Zastanawiałem się patrząc na niego i słuchając tej opowieści o bogach czy aby nie opuściły go one w tym najważniejszym momencie, kiedy siedzi w więzieniu pozbawiony wolności którą tak bardzo kocha, bez widoku na góry, przyrodę której będzie dozgonnym miłośnikiem, mając tylko pomysł na rewolucję która doprowadzi do upadku techno-industrialnego systemu. Zapytałem go, czy boi się, że oszaleje w więzieniu i podupadnie na duchu. Odpowiedział:

„Nie, to czego boję się najbardziej to możliwość, że w pewnym sensie zaakceptuje ten świat, to środowisko i nie będę chciał wrócić do natury. Boje się, że lata spędzone w wiezieniu osłabia moją pamięć o górach i lasach, a kiedy stracę sprzed oczu te piękne widoki wtedy strącę też kontakt z dzika przyrodą. Ale nie martwię się tym na razie, że osłabia moją duszę.”

Wreszcie Ted udzielił rady wszystkim zielonym anarchistom, którzy podobnie do niego krytykują technologiczny system i chcą przyspieszyć jego upadek. System, który wg. Edwarda Abbey jest „molochem industrialnej cywilizacji niszczącym Matke Ziemię”.

„Nigdy nie traćcie nadziei, bądźcie uparci, wytrwali i nigdy się nie poddawajcie. Wielu było takich którzy byli od początku skazani na przegraną a którzy niespodziewanie okazali się zwycięzcami. Dlatego nigdy nie stwierdzajcie, że nie ma już nadziei.”



<< powrót