CNT jakie widziałem


Zanim jeszcze pojechałem do Hiszpanii wysoce ceniłem rolę odgrywana przez CNT w walce przeciwko faszyzmowi i w imię Społecznej Rewolucji; lecz uznanie moje gwałtownie wzrosło dzięki kontaktom z tą organizacją i informacjom, jakie czerpałem o jej pracy z pierwszej ręki.

Pojechałem do Hiszpanii z zamiarem uczynienia wszystkiego, co w mojej mocy, aby pomóc POUM, nękanej aresztowaniami jej przywódców i próbami likwidacji. Spodziewałem się zrozumienia ze strony CNT, lecz czułem, iż nie mam prawa spodziewać się czegoś więcej niż tylko ogólnego poparcia.

Ostatecznie przecież CNT i POUM to organizacje o różniących się historycznie filozofiach społecznych. CNT to anarchiści. POUM marksiści. Prowadziło to do różnic w działalności politycznej, a nawet pewnej rywalizacji w agitacji i organizacji. POUM często krytykowało anarchistyczne przywództwo i ich taktykę. Nie powstrzymywało się również od werbowania nowych członków wśród CNT. W takich okolicznościach całkowicie zrozumiałe byłoby, gdyby CNT nie wysilałoby się w obronie POUM. Nie spotkałem się jednak z takimi obiekcjami. Dla CNT było to kwestią zasad i w ich obliczu wszystkie inne względy były nieistotne. POUM dał świadectwo swej szczerości w obronie praw robotników i przygotowywania rewolucji społecznej. Było niesprawiedliwie prześladowane. I to najważniejsze. CNT nie wahało się ani przez chwilę opowiadając się po ich stronie i żądając dla nich sprawiedliwości.

Było coś pięknego, coś wymuszającego szacunek w tej postawie. Wyrażała się ona nie tylko w słowach, lecz także w czynach. Regionalny komitet w Barcelonie natychmiast oddał do moich usług Towarzysza Augistina Souchy, sekretarza Działu Międzynarodowego jako tłumacza i doradcę. Oddano także do mojej dyspozycji samochody, w których przebyłem ponad 2 tys. kilometrów. Narodowy Komitet w Walencji udzielił mi również pełnego poparcia. Wysłał do rządu odważny protest przeciwko prześladowaniom POUM. Towarzysz Vasquez, Sekratarz Narodowy, wygłosił szczerą mowę na dużym spotkaniu w Walencji żądając sprawiedliwości dla POUM. CNT poinstruowało jednego ze swych najważniejszych członków Towarzysza Pabon, aby został obrońcą prawnym POUM.

To wszystko było wynikiem poczucia proletariackiego obowiązku sprawiedliwego traktowania innych organizacji robotniczych. Nie było w tym geście niczego z bohaterstwa. Uczyniono to, jako coś naturalnego, coś, co było kwestią zasad. Nie mógłbym być pod większym wrażeniem moralnej prawości CNT. A jednak nauczyłem się cenić jeszcze coś innego. Siłę CNT. Muszę przyznać, iż jest to największa i najprężniejsza organizacja robotnicza w Hiszpanii. Oczywiste jest to pod każdym względem. Największe gałęzie przemysłu były głównie w rękach CNT – kolej, drogi, przemysł techniczny, tekstylny, energetyka, budownictwo, rolnictwo. W Walencji UGT sprawowało większą kontrolę niż CNT w Barcelonie, ogółem jednak do CNT przynależało większość robotników fizycznych. Członkami UGT byli w większości urzędnicy.

Byłem pod wrażeniem widomych znaków potęgi CNT. W Barcelonie przejęła kontrolę nad budynkiem należącym do największego kapitalistycznego koncernu sprzed dni lipcowych. Jest to ogromny budynek, porównywalny z centralą London Passenger Transport Board przy St. James' Park. W Walencji CNT zajmuje pałac Marquis. Obie kwatery są dobrze zorganizowanymi ośrodkami działalności – biura, transportu, obronny, propagandy, organizacji, publikacji, działu międzynarodowego, itd. A są one jedynie centralami koordynującymi. Widziałem rozrzucone po obu miastach wielkie budynki zajmowane przez związki – pracowników budowlanych, pracowników przemysłu energetycznego, transportowców zjednoczonych w CNT. Wrażenie wywarło na mnie doskonale zorganizowany udział CNT w walce przeciwko faszyzmowi – ich apel do dołączania się do walczących sił, odpowiedź na apel nawołujący do wstąpienia do Kolumny Śmierci, aby zastąpić zlikwidowany oddział, literaturę i plakaty nawołującą wszystkich robotników do walki przeciwko Franco. Ogromnie podziwiałem mądrą pracę rewolucyjną wykonywaną przez CNT. Ich osiągnięcia w dziedzinie robotniczej kontroli nad przemysłem są wielką inspiracją. Przykładem niech będzie kolej, przemysł techniczny czy tekstylny. Mogę powołać się również na mniej spektakularne, lecz równie znaczące przykłady.

Myślę o instytucie filmowym w Barcelonie. Włoski kapitalistyczny koncern zdecydował się na budowę centrum kręcącego i kopiującego filmy. Przyszedł 19 lipiec i kapitaliści uciekli. Robotnicy jednak kontynuowali pracę. Wykończyli budynek i wszystko działa teraz w jak najlepszym porządku. Jest to jeden z najładniejszych budynków, w jakim kiedykolwiek byłem. Umiejętności personelu – wszyscy są towarzyszami z CNT – są równe tym, z którymi można się spotkać gdzie indziej. Weźmy zupełnie inny przykład. Małe miasteczko. Było tam siedemnaście odrębnych zakładów fryzjerskich. Zjednoczyli się w kolektywie CNT. Przejęli faszystowski klub. Odwiedziłem to miejsce w sobotę wieczór. W ładnie wyłożonym boazerią holu siedzieli robotnicy czekający na swoją kolej. W wielkim pokoju pracowało siedemnastu fryzjerów wyposażonych tak jak w salonach Zachodniego Londynu czy Nowego Jorku. Było czymś cudownymi widzieć taki przykład współpracy. Tak samo radowałem się moją wizytą w Rolniczym Kolektywie w Segorbe. Nie mogę opisać tego szczegółowo; lecz zapał chłopów, ich entuzjazm, sposób w jaki praca stawała się wspólnym wysiłkiem, ich duma z tego faktu – wszystko to było czymś inspirującym.

Ciągle mamy do czynienia z Anglikami czy Amerykanami traktującymi hiszpańskich anarchistów jako, kogoś niemożliwego, niezdyscyplinowanego, nieposkromionego. Takie opowieści są dalekie jednak od prawdy. Hiszpańscy anarchiści, CNT, są autorami jednego z największych dzieł w historii klasy robotniczej. Na froncie walczą z faszyzmem. Za frontem budują nowe robotnicze społeczeństwo. Są świadomi, iż walka z faszyzmem i Rewolucja są od siebie nieodłączne. Ci, którzy widzą i rozumieją ich dzieło muszą ich podziwiać i być im wdzięcznym. Walczą z faszyzmem. W tym samym czasie tworzą nowy robotniczy porządek, będący jedyną alternatywą wobec faszyzmu. Jest to z pewnością obecnie największe robotnicze dzieło w jakiejkolwiek części świata.

 19 lipca 1937


  Fenner Brockway


<< powrót