Międzynarodówka Tortowa atakuje Polskę


Coraz częściej w naszym kraju słyszy się o tortowych zamachach dokonywanych głównie na znanych politykach. Odpowiedzialnymi za te zamachy są przeważnie anarchiści którzy w ten sposób przyłączają się do międzynarodowej organizacji torciarzy Międzynarodówki Tortowej.

Pierwsze tortowe zamachy na świecie były dziełem belgijskiego anarchisty, 55 letniego Noela Godina. Na jego koncie jest już sporo tytułowanych głów obdarzonych „słodkimi bombkami”, od aroganckich aktorów i reżyserów poprzez polityków i ludzi z czołówki najbogatszych świata. To m.in. dziełem ludzi Godina było ztortowanie Billa Gates’a w 1998 roku. Jak przyznaje sam „L’entarteur” („Tortownik”), z chęcią umieściłby swe torciki na jeszcze kilku fasadach znanych osobistości. Tak więc w kolejce czekają m.in. Bill Clinton, Fidel Castro, John Travolta jak i Jan Paweł II za swą nieugiętą postawę wobec antykoncepcji. Godin swój „tortowy terroryzm” traktuje jako formę aktów walki politycznej ale i po części urozmaicenia i uszczęśliwienia sobie życie. Jak mówi: „Nasza ideologia jest prosta. Chcemy żyć szybko i śmiać się, ile tylko możemy. Wokół wszystko jest obrzydliwe, więc spróbujmy trochę się zabawić”. W całej swej „tortowej karierze” Godin tylko raz stanął przed sądem, został wtedy uniewinniony za ztortowanie jednego z ministrów.

Tortownicy Godnina działają już nie tylko w samej Belgii, jego zwolenników można znaleźć również we Francji, Szwajcarii, Kanadzie, USA jak i w Tajlandii (gdzie przez amerykańskiego anarchistę spoliczkowany tortem został Michel Camdessus, były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego) czy ostatnio Finlandii (gdzie z kolei 29 marca 2001 Arktyczna Grupa Tortowa przeprowadziła zamach na Przewodniczącego Banku Światowego James D. Wolfensohn).

W Polsce atakowanie polityków i innych osobistości „tortowymi bombkami” nie ma jak na razie zbyt długiej tradycji. Być może dlatego, iż znacznie tańszą i bezpieczniejszą metodą było obrzucanie wrogów politycznych jajkami czy zgniłymi pomidorami. Zdarzały się również przypadki użycia cięższego „sprzętu”, o czym mogliśmy się przekonać w czasie ostatniej kampanii prezydenckiej. Nie mniej, metody tradycyjne nadal są stosowane, szczególnie gdy dostęp do interesującego nas delikwenta jest bardzo utrudniony (tak jak to było 12 marca 2001 roku w Lublinie gdy anarchiści obrzucali jajkami samochód szefa Komisji Europejskiej Romano Prodi'ego, czy wcześniej 19 lutego 1999 roku w Krakowie gdy zaatakowany przez anarchistów został włoski postfaszysta Gianfranco Fini).

Działalność Międzynarodówki Tortowej w Polsce rozpoczęli ekolodzy z Klubu Dzikiej Przyrody gdy 20 listopada 2000 roku poczęstowali tortem ministra ochrony środowiska Antoniego Tokarczuka. Powodem było m.in. zezwalanie na niszczenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Następnego dnia, w czasie wykładu na Uniwersytecie Warszawskim „tortowi terroryści” przeprowadzili atak na „budowniczego polskiego kapitalizmu” Leszka Balcerowicza. Poza samym tortem, na Balcerowicza poleciały też brukselki. Powodów dla których Balcerowicz dostąpił owego zaszczytu jest wiele. Dla anarchistów którzy rzucali w niego tortem „Leszek Balcerowicz to przykład wolnorynkowego technokraty, niewrażliwego na nędzę i poniżenie ludzi (...) Leszek Balcerowicz to kreator nędzy” – takie rekomendacje chyba wystarczą.

Nowe tysiąclecie polscy uczestnicy MT rozpoczęli od zaatakowania głowy obecnego rządu czyli premiera Jerzego Buzka. Akcja miała miejsce 19 stycznia w auli wrocławskiej Politechniki gdzie Buzek uczestniczył w spotkaniu „Szanse młodych w XXI wieku”. Oto co mieli do powiedzenia sami tortownicy o tym wydarzeniu (wywiad przeprowadzony poprzez Internet):

-Czy był jakiś konkretny powód ukarania premiera Buzka „bombką” tortową, czy też dostał on ją za całokształt swej działalności?

Pobudki, które popchnęły nas do przygotowania "zamachu tortowego" na Buzka były dwojakie. Z jednej strony zaplanowaliśmy ten czyn z zamiarem podziękowania premierowi za tzw. całokształt. Nie było jednak pewne, czy będzie nam się chciało zrealizować plan do końca. Siedząc jednak na sali i słuchając buzkowego przemówienia - kiedy to opowiadał, jak to w Polsce dobrze, roztaczał przed siedzącą młodzieżą wizje czekającego ją dobrobytu etc. - krew się w nas zagotowała. Tego było już za wiele! Do dzieła!

-Jak sprawa wyglądała od strony technicznej. Czy trudno było się dostać w otoczenie premiera RP chronionego przez BOR?

Strona techniczna akcji wymagała chyba tylko pewności siebie, czy może raczej bezczelności. Całość wymyśliłem kilka godzin wcześniej. "Tort" - fast food powstał w kiblu pobliskiego baru. Do auli, w której miał przemawiać Buzek, wszedłem wygarniturowany i, co najważniejsze, przed resztą ekipy. Ochrona nie zwróciła uwagi na dredy i "brzuszek" pod kurtką. Miejsce zająłem niestety dość kiepskie - by dojść pod podium musiałem przebić się przez dziennikarzy i borowika. W pewnym momencie przesiadłem się jednak do pierwszego rzędu. Metr ode mnie stał wąsacz z BOR-u. Dziwię się, że nie zwrócił uwagi na trzymaną przeze mnie rękę pod kurtką. Hop! Jestem na podium, przykładam Buzkowi tort do potylicy.

-A jak sam premier zareagował na tortowy atak?

Premier zareagował dość nerwowo. Wstał i zamarł. Był zaskoczony takim obrotem sprawy. Po kilkunastu minutach przyszedł jednak do siebie i swobodnie odpowiadał na pytania. Incydent skwitował oczywiście żartem. Znacznie bardziej nasz zamach dotknął organizatorów i gości spotkania - wrocławskich polityków AWS-u a zwłaszcza Wiszniewskiego - byłego rektora Politechniki Wrocławskiej. Na długi czas nasz niewinny tort wybił ich całkiem z rytmu.

-Jak zachowywali się po akcji ochraniarze i policjanci którzy was zatrzymali?

BOR-owcy bardzo szybko wyprowadzili mnie z sali - wykręcili ręce, przeszukali. Trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do policji byli całkiem opanowani. Na komisariat trafiamy razem z Piotrem. Robi się wesoło. Jeden z gliniarzy (były siatkarz) dwa razy serwuje mi w twarz. Dostajemy też standartową wiązankę komplementów. Straszą nas "trzecim wydziałem" etc. Ja dowiaduję się, że nie przysługuje mi prawo do leków ani lekarza. "Jak się będziesz dusił, to wtedy wezwiemy pogotowie" - usłyszałem od klawisza.
Wpłynęły już skargi i pozew na gliniarzy. Niedawno miałem konfrontację na prokuraturze...

-Dotychczas osoby atakujące polityków tortami nie ponosiły drastycznych konsekwencji za to. Jak to się miało w waszym przypadku, co wam grozi?

Jak na razie celem "prawidłowego przebiegu postępowania" przeciw nam, dostaliśmy dozór policyjny (2 razy w tygodniu wizyta na komisariacie). Teoretycznie grozi nam do 5 lat paragrafy "naruszenie nietykalności urzędnika państwowego" i "publiczne ośmieszenie urzędnika państwowego").

-Czy gdyby była taka okazja to powtórzylibyście taką akcję?

Zamachy tortowe" stały się ostatnio częste. Chyba nie ma sensu ich powtarzać - chyba, że ofiarą stałby się np. Bush albo inna postać z firmamentu polityki światowej. Można jednak wymyślać różne wariacje ataków tortowych. Np. wejść na salę, w której trwa spotkanie z jakimś politykierem, w parę osób z tortami na wyciągniętych rękach. Potem siąść w pierwszym rzędzie i patrząc w oczy przemawiającym maczać palce w bitej śmietanie i oblizywać je. A na koniec rzucić jajkiem. Lub coś w tym rodzaju.


Jak do tej pory uczestników ataku na premiera RP spotkały największe represje, choć procesy się jeszcze nie rozpoczęły.

W dwa tygodnie po tej akcji „aktu oczyszczenia” poprzez publiczne natarcie tortem doznał były kandydat na prezydenta RP Andrzej Olechowski. 4 lutego 2001 roku w czasie spotkania z wrocławianami „świętej trójcy” Platformy Obywatelskiej (Olechowski. Płażyński, Tusk) członkowie MT poczęstowali torcikiem pana Andrzeja przy „aplauzie” prawie 2000 widzów.

Również i w Szczecinie swą działalność rozpoczęła MT. Na swa pierwszą ofiarę wybrała ona Bronisława Geremka któremu dostało się za kapitalistyczną nowomowę i dokonania jako Ministra Spraw Zewnętrznych. Wydarzenie to miało miejsce 21 lutego 2001 roku w czasie wykładu na Uniwersytecie Szczecińskim kiedy to Geremek ochoczo namawiał studentów za opowiedzeniem się za integracją z Unię Europejską. W Szczecinie po owym wydarzeniu doszło do swego rodzaju paniki przez tortami. Gdy na spotkanie zorganizowane 1 marca 2001 roku przez Forum Młodzieży Konserwatywnej oraz stowarzyszenie Młodzi Demokraci przyszli szczecińscy anarchiści, chcący zadać kilka pytań pełnomocnikowi Platformy Obywatelskiej Markowi Talasiewiczowi, zostali oni wyprowadzeni z sali jako osoby rzucające tortem w ministra Geremka. Najwidoczniej strach przed stortowaniem szanownego gościa był silniejszy niż demokratyczne zasady panujące ponoć na uniwersytetach.

Tortami w Polsce dostają nie tylko politycy z pierwszych stron gazet. W Białymstoku stortowany został wiceprezydent miasta Dębski za podwyższenie przez władze miejskie podatków. Mamy nadzieję, że w niedługim czasie zaczną też dostawać tortami i inne osobistości, nie tylko ze świata polityki i biznesu. Taka nagroda powinna też spotkać aroganckich ludzi z show biznesu, którzy zapominają, że żyją w normalnym świecie gdzie nie wszystkich stać na luksusy.


   (Kr)

  (na podst. "Angora"#48/03.12.2000/, "A-tak"#3,#4,
"Biuletyn Informacyjny ACK"#17, internetowy serwis informacyjny www.poprostu.pl i źródła własne)



<< powrót