Tekst przemówienia pierwszomajowego w Warszawie


Witam na jedynej niezależnej, nie organizowanej przez żadną klikę polityczną manifestacji z okazji święta ludzi pracy. W tym roku naszym hasłem jest "Nie zaciskaj pasa - zaciśnij pięść!", co ma oznaczać nasz sprzeciw wobec trwającej w ostatnim czasie krucjaty przeciw ludziom pracy najemnej i bezrobotnym realizowanej przez przedsiębiorców i przychylnych im innych członków establishmentu: polityków wszystkich wielkich partii i ugrupowań, części zakłamanych dziennikarzy i rozmaitych pseudonaukowców, którzy na zamówienie tych, którzy mają czym płacić, są gotowi sporządzić każdą wymaganą opinię czy analizę. Ta kampania elit politycznych i gospodarczych ma na celu ułatwienie wyrzucania ludzi z pracy i obniżkę tzw. kosztów pracy, co oznaczać będzie niższe płace dziś a emerytury jutro. Ci, którzy tuczą się na naszej harówce, a potem gdy już wyzysk im się nie opłaca wyrzucają na bruk jak niepotrzebne narzędzia, są coraz bezczelniejsi w swoich roszczeniach wobec świata pracy. Żądają oni pod pozorem tworzenia miejsc pracy likwidacji kodeksu pracy, ograniczenia praw związkowych, a ludzi bezrobotnych i mniej zaradnych traktują jak bydło robocze, któremu można płacić nędzne grosze, wiele miesięcy po terminie a także okradać z ubezpieczenia zdrowotnego i społecznego. Przychylają się do ich życzeń politycy, którzy niezależnie czy są otwarcie prawicowi czy też z komuny przeobrazili nagle w SLD, czy też reprezentują skorumpowany aparat niby związków, i tak kontynuują ta samą politykę liberalną. Stworzona ona została przez maniaków kapitalizmu takich jak Leszek Balcerowicz, dla którego silna złotówka czy walka z inflacją jest ważniejsza niż czyjeś życie, marzenia czy ideały. Prowadzi ona do coraz większego rozwarstwienia dochodów i co za tym idzie zwielokrotnienia nędzy i przestępczości. Polska staje się krajem trzeciego świata, gdzie gospodarka się podobno rozwija, a coraz więcej jest bezdomnych, bezrobotnych i pracujących nędzarzy.

Globalizacja, akceptowana przez elitę polityczną sprawiła, że gospodarka Polski składa się głównie z bud bazarowych, sklepów spożywczych, tandetnych knajp i filii wielkich korporacji. To co zostało po czasach PRL-u, rozkradziono, zrujnowano lub bez modernizacji skazano na konkurowanie z największymi koncernami świata, co przyczyniło się do upadku niemal całego przemysłu tradycyjnego. Dziś żyjemy w kraju, gdzie niemal nic się nie produkuje i gdzie nie ma rodzimej sfery usług wysokozaawansowanych. Produkt krajowy brutto na obywatela jest niższy niż na Słowacji, pracę traci około tysiąca osób dziennie, eksmituje się na bruk tych co często nie mają nawet na chleb, a kultura składa się z brazylijskich seriali o miłości i amerykańskiego chłamu medialnego. To już naprawdę Trzeci Świat. Za możliwość studiowania większość chętnych musi słono płacić, urynkowiono też służbę zdrowia, co sprawia, że pielęgniarka zarabia wciąż mniej, a kontrolujący ją biurokrata coraz więcej. Coraz więcej jest też biurokratów z administracji centralnej i samorządowej rozmaitych agencji rządowych, a całe to towarzystwo każe sobie coraz więcej płacić za swe usługi, które degradują ludzi pracy. Taki jest ten tak zachwalany wolny rynek budowany według recept monetarnego maniaka Balcerowicza, który stworzył świat w którym opłaca się tylko importować albo udzielać kredytu, chyba że się jest biurokratą czy gangsterem.

Dziś coraz gorzej pracowników traktują wielkie korporacje, które szantażują społeczeństwo, że gdy będzie ono chciało godnie żyć albo pracować osiem godzin, to przeniosą się do Maezji czy Indonezji. Globalizacja równa w dół pracowników całego świata , ściągając ich do wspólnego, najniższego mianownika. Coraz gorzej też płacą drobni przedsiębiorcy, którzy nie dają sobie rady z gigantami i koszty konkurencji przerzucają na pracowników. Ale to nie my im obiecywaliśmy, że mając warzywniak, hurtownię czy knajpę staną się klasą średnią i nie my zamierzamy płacić za ich naiwną wiarę w te brednie. Nie ma zgody na obciążanie pracowników kosztami braku ochrony rynku i zabójczej konkurencji.

Po dziesięciu latach wyrzeczeń nie mamy zamiaru więcej zaciskać pasa! Zamiast tego wolimy zaciśnięta pięść i pogardę dla kanalii żyjących z wyzysku ludzi pracy oraz tych którzy za pieniądze podatników służą im jak wierne psy!


  Komitet M-1
http://www.m1.most.org.pl/



<< powrót