Kolega kapusiów


O niejakim Pankowskim ze stowarzyszenia „Nigdy Więcej” pisałem już w „Innym Świecie” kilka razy. Nigdy pozytywnie – więc typek postanowił się odegrać na samym piśmie. Typową dla siebie metodą – kłamstwem i donosami. I tak oto w lutowym (2002 r.) numerze „antyfaszystowskiego” brytyjskiego pisma „Searchlight” można znaleźć korespondencję Pankowskiego z Polski, pt. „British Airways sponsorowało koncert skrajnej prawicy”. W tekście chodzi o to, że linie lotnicze British Airways sponsorowały koncert zespołu Death in June w Centrum Sztuki Współczesnej w warszawskim Zamku Ujazdowkim. Podobno zespół ten sławi w tekstach lewicowy nurt hitleryzmu reprezentowany przez braci Strasserów, pochwala nazizm i neguje holocaust itp. Nie chce mi się tego sprawdzać, być może rzeczywiście Death in June są miłośnikami hitleryzmu – muzycy rockowi mają różne zboczenia: jedni wielbią zbrodniarzy komunistycznych, inni hitlerowskich.

Jednak nie o zespół Death in June mi chodzi. Oto w zakończeniu artykułu Pankowski pisze tak: "Ten koncert jest charakterystycznym przykładem ogólnej tendencji do rozmywania tradycyjnych podziałów pomiędzy grupami subkulturowymi w Polsce. Szczególnie wyraźnie rośnie akceptacja faszystowskiej estetyki i polityki w pewnych „radykalnych”, zwłaszcza ekologicznych, środowiskach, często łączących swe postawy z nacjonalizmem i antyhumanistyczną wersją neopoganizmu. Wyrazem tej tendencja może być regularne pojawianie się artykułów antysemickich i pro-nazistowskich w tak zwanym anarchistycznym magazynie „Inny Świat”".

Same kłamstwa – tak to można podsumować. Można też po prostu popukać się w czoło wyobrażając sobie odbiór tej notatki: oto w Anglii i innych krajach Zachodu wrażliwi „antyfaszyści” czytają, że wielkie linie lotnicze finansują koncert nazistów, a w Polsce anarchistyczne pismo bez ustanku publikuje artykuły antysemickie i pronazistowskie. Strach się bać, ta Polska to naprawdę straszny kraj – tak sobie pewnie myśli przeciętny czytelnik artykułu Pankowskiego. Zapewne i on, i redakcja „Searchlighta” mocno by się zdziwili, gdyby wiedzieli, że ten sam Pankowski udzielił wywiadu „Innemu Światu” (nr 7) – gazecie zamieszczającej ponoć regularnie teksty antysemickie i pronazistowskie. Jak widać, w tej strasznej Polsce nawet „antyfaszyści” współpracują z nazistami. Sodoma i Gomora...

Teraz kwestia kłamstw. Znam doskonale środowisko polskich ekologów (jestem z nim związany od 10 lat), także tych radykalnych i nie spotkałem w nim nigdy osób o światopoglądzie zawierającym wątki nacjonalistyczne. To samo z neopoganizmem – jest kilku neopogan wśród radykalnych ekologów, ale ich neopoganizm ma charakter jak najbardziej „humanistyczny”, politycznie poprawny i lewicowo-liberalny. Istnieją w Polsce neopogańskie środowiska o „antyhumanistycznym” światopoglądzie, ale osoby z tych kręgów nie mają wiele wspólnego z ekologią. Piszę to jako osoba dość dobrze znająca środowiska neopogańskie w Polsce – jestem autorem pierwszej w kraju książki opisującej to zjawisko. Nie wiem jakie inne, poza ekologami, środowiska „radykałów” ma na myśli Pankowski, więc trudno mi powiedzieć, czy i one mają coś wspólnego z nacjonalizmem lub antyhumanistyczną wersją neopoganizmu. Na pewno takie środowiska istnieją w Polsce, podobnie jak w każdym kraju, co to jednak ma wspólnego z „Innym Światem”?

No właśnie, pora na drugi zarzut: „Inny Świat” drukuje stale teksty antysemickie i pronazistowskie. W „Innym Świecie” nie ukazał się żaden artykuł antysemicki ani pronazistowski. Była krytyka ludobójczej i rasistowskiej polityki Izraela, była też obrona prawdziwych i rzekomych faszystów przed państwowym zamordyzmem, jak w setkach anarchistycznych pism na całym świecie. I tyle – każdy może sobie sprawdzić w dotychczas wydanych numerach. Jeśli Pankowski uważa, że jest inaczej – niech napisze wyraźnie, który tekst z „I.Ś.” był antysemicki lub pronazistowski i udowodni, że taki właśnie miał charakter. W przeciwnym razie jego zarzuty są zwykłymi pomówieniami.

Tyle o kłamstwach Pankowskiego. Teraz kilka słów o piśmie „Searchlight”, które te bzdury wydrukowało. Przed kilkoma laty poseł brytyjskiej lewicowej Partii Pracy ujawnił listę agentów służb specjalnych. Na liście tej figurował jeden z redaktorów pisma „Searchlight”. O współpracy „Searchlighta” z brytyjskim odpowiednikiem UOP-u napisał broszurę niezależny dziennikarz Larry O’Hara – nazywa się „Searchlight for Beginners” i można ją nabyć w największej angielskiej anarchistycznej dystrybucji prasy i książek AK Press (można zamówić przez Internet: http://www.akuk.com – w sprzedaży także druga broszura O’Hary „Turning up the Heat”, o infiltracji przez służby specjalne radykalnej opozycji z lewicy, prawicy, anarchistycznej i ekologicznej). Pankowski jest zatem współpracownikiem policyjnych kapusiów. Jest żenujące, że w Polsce działalność Pankowskiego wspierają ziny i wytwórnie muzyczne z tzw. sceny niezależnej – te same, których produkty pełne są haseł o „niszczeniu systemu”, „pierdoleniu policji” itp. To ciekawe, że „antysystemowcom” nie przeszkadzają kontakty Pankowskiego z kapusiami – tacy z nich antysystemowcy, jak z koziej dupy trąba.

Co z tym zrobić? Dla mnie sprawa jest prosta: bojkot samego Pankowskiego, jego inicjatyw (stowarzyszenie „Nigdy Więcej” i jego kampanie, m.in. „Muzyka przeciwko rasizmowi”) i tych, którzy je w jakikolwiek sposób wspierają (ktoś, kto wspiera takiego typa jest dla mnie wart tyle samo, co i tamten). Nie ruszaj gówna, bo śmierdzi – tak mówi mądre polskie przysłowie.


  Remigiusz Okraska


<< powrót