12 cystern ropy za życie 26 ludzi!
Powstanie w Boliwii, kronika wydarzeń.



8 października
Pierwszy dzień strajku cywilnego i blokady ulic, bierze w nim udział 95% miejscowej ludności. Strajk zorganizowały: Federacja Sąsiedzka (FEJUVE), Regionalna Centrala Robotnicza (COR) oraz Powszechna Federacja Robotników (FTG). Nie kursuje transport publiczny , zamknięte zostały bazary. Grupy sąsiedzkie i związkowe próbują nie dopuścić do otwarcia sklepów w centrum komercyjnym la Ceja. Sprzedawcy bronią się otaczając swoje stoiska drutem kolczastym. Dochodzi do napięć z łamistrajkami. Biorą w nich udział studenci UPEA (Uniwersytet Publiczny w El Alto), uczniowie, robotnicy i kobiety. Policja używa gazów łzawiących. 2 osoby są ranne, 17 letnia uczennica i 22 letni student. Do miasta zbliża się marsz górników z Huanuni.

9 października
Drugi dzień strajku. Nadal nie funkcjonuje transport publiczny. Na nowo próbuje się nie dopuścić do otwarcia sklepów w centrum komercyjnym la Ceja. Normalnym widokiem są spalone samochody, kamienie, wszystko co może służyć do budowania barykad. Przybywają górnicy, pierwsi docierają rano na uniwersytet. Druga grupa dociera wieczorem (ponad 500 osób) 10 km od El Alto do Ventilla. Tam dochodzi do starcia z armią która używa broni palnej i zabija  górnika -Jose Luisa Atahuichi Ramosa (lat 42) oraz robotnika i studenta zarazem Ramiro Vargasa Astillie (22 lata). Ramiro zginął od bezpośredniego strzału w głowę od człowieka który zbliżył się na rowerze. 14 innych osób zostaje rannych, wiele od kul. Górnicy z Huanuni zostają w Senkata (część El Alto) aby opatrzyć rany i przygotować się do konfrontacji. W ten czwartek nie dochodzi do otwarcia bazaru Feria de 16 de julio. La Paz ma tylko połączenia samolotowe. Flota nie funkcjonuje, autobusy stoją. W nocy prezydent Boliwii - Sanchez de Lozada podaje do wiadomości, że nie ma żadnego kontraktu o sprzedaży gazu z Boliwii do innych krajów i, że Boliwia nie będzie członkiem ALCA (Strefa Wolnego Rynku Obu Ameryk). Nic nie mówi o ofiarach śmiertelnych i tylko o ,,mniejszości, która chce podzielić Boliwię".

10 października
Brak benzyny w La Paz , stolicy kraju. Robi się napięta atmosfera. Ulice zablokowane. Samochody bez benzyny pozostają w garażach. Strajk totalny. Dochodzi do walk policji ze studentami i robotnikami. Sklepy zamknięte. Są ranni ale na szczęście nie ma zabitych. Górnicy nadal przebywają w Senkata, żywią ich mieszkańcy. Samochody stają w długich kolejkach po benzynę, ale jej już nie ma. Te samochody, które jadą z La Paz do La Ceja autostradą są obrzucane kamieniami przez młodzież w Villa Bollivian.

11 października
Brak benzyny, gazu i ropy w La Paz. Ministerstwo obrony i rząd chcą przetransportować paliwo przez El Alta aleją 6 de marzo (odcinek 20 km z Senkata). Giną kolejne 2 osoby od kul. 5 latek Alex Mollericona ginie na tarasie domowym na południu miasta postrzelony przez policjanta, 27 letni Walter Huanca dostaje pojemnikiem gazowym prosto w twarz i umiera po 6 godzinach w szpitalu. Osierocił 3 dzieci. Jeden z helikopterów krąży nad miastem. Dochodzi do starć, najcięższe walki toczą się w strefie Santiago II gdzie mieszkają  zwolnieni górnicy. Ich domy są zagazowywane. Są kolejni ranni. Karawana pojazdów - cystern  z benzyną , gazem i ropą podążającą do La Paz nie może się przebić przez miasto El Alto. Kamieniami, kijami i wszystkim co się da miejscowa ludność atakuje żołnierzy ochraniających transport. Brak prądu w rożnych dzielnicach. W Villa Adela porwany zostaje policjant Edgar Machicado, uwalnia się go po 6 godzinach. W nocy rząd ogłasza militaryzację El Alto. Autostrada zostaje zajęta, nie jeździ żaden pojazd. Dochodzi do starć z wojskiem.

12 października
26 zabitych i setka rannych. Od świtu dochodzi do starć ludności z armią uzbrojoną po zęby. Naprzeciw siebie mamy Dawida z kamieniem i kijem oraz Goliata z karabinem maszynowym, helikopterem itd. Walki trwają w Bollivian (8 rannych) i Senkata (10 rannych). O pierwszej dochodzi do starć na autostradzie, broń maszynowa i mnóstwo gazu łzawiącego.
Walki przenoszą się do La Portada i Alto Pura Pura w La Paz. Cel militarno-rządowy, przetransportować 12 cystern z Senkata do La Paz. Transport jest przerywany, coraz więcej zabitych na tej drodze i rannych choć to tylko 20 km, aż 20 km makabry paliwowej, ropy którą zarządzają międzynarodowe korporacje, które teraz chcą eksportować także gaz
boliwijski. Rozgłośnie radiowe nadają na żywo relacje z ulicy. Gaz łzawiący rozrzucają helikoptery i awionetki. Wieczorem konflikt przenosi się też do Rio Seco Villa Ingenio i Villa Tunari. Benzyna trafia do stacji. Telewizja pokazuje tankujące samochody. 12 cystern kosztowało życie 26 osób. Makabra ale prawdziwa.....

13 października
Powstanie w Boliwii rozszerza się na cały region Altiplano. Wspomagają go hodowcy koki i rolnicy z dolin i wschodu. W La Paz ludzie okupują wzgórza. W nocy ludzie przygotowywali się do zejścia do centrum miasta i zajęcia siedziby rządu prezydenta Gonzalo (Goni) Sancheza de Lozada. ,,La Portada się zbuntowała aby pomóc naszym bracią z El Alto" mówi jedna z
kobiet, podczas gdy świszczą kule a z głośnika leci marsz kawalerzystów. Tutaj jest klimat do powstania. Bez transportu publicznego, strajkiem szoferów, ulice La Paz są prawie puste, jednakże mają miejsce spotkania nauczycieli, handlowców, studentów i robotników. ,,Wszyscy musimy zejść do centrum, do San Francisco (zabytkowy kościół w samym centrum La Paz), do San Francisco. Niech się wynosi Goni". Krzyczy tłum. O 9:30 rano od kuli przed kościołem San Francisco pada młody chłopak. ,,Tutaj jest pełno uzbrojonych cywili, agentów rządowych", mówią świadkowi. Dwie ulice powyżej na Garita de Lima powstaje barykada. Ludzie nie przebaczą Goni. Biorą to co mają pod ręką i walczą. Roberto de La Cruz z COR mówi ,, Całe El Alto, ze wszystkimi swoimi organizacjami, powiedziało ostatnie słowo Goni i niech idzie do więzienia. Niech idzie do diabła ze swoim dekretem (o sprzedaży gazu ziemnego do USA)", ,, Kraj powstał aby obalić mordercę i odzyskać gaz i ropę dla Boliwijczyków, aby Boliwia się uprzemysłowiła, aby odzyskać gaz który jest nasz." Z miast Viache i Oruro wyszły setki ludzi w kierunku El Alto, aby wspomóc walczących. Górnicy zapowiedzieli, że zajmą kopalnie Sancheza. Transport lotniczy nie działa. Droga z lotniska do La Paz została przejęta przez młodzież i sąsiadów. Pasażerowie co przylecieli w nocy utknęli na lotnisku. Kolejne ofiary. 10 kolejnych zabitych w El Alto, niektórzy na skutek poparzeń –podpalanie stacji benzynowej w Rio Seco . Marsz 10 tys. ludzi z El Alto do La Paz. Dochodzi do starć z policją, kolejne 13 osób zabitych w tym 3 dzieci. Rolnicy z Apana i Malllas zajęli południową dzielnice La Paz gdzie mieszka większość biznesmenów i polityków. Na blokadzie Santa Cruz -Trynidad ginie jeden z rolników Juan Carlos Barrientos Pérez.

14 października
Na placu Garita de Lima trwają demonstracje. Partia Nowa Siła Republikańska apeluje do swoich ministrów by nie uczestniczyli w pracach rządu, gdyż ten nie ma żadnej legitymacji do podejmowania decyzji. Tłum krzyczy: ,,Mieszkańcy El Alto stoją nigdy nie klęczą", ,,Goni wykąpał się we krwi ludu, pogwałcił prawa człowieka w El Alto, to nie jest demokracja". Inna kobieta ,,Strzelono w naszą stronę, jakbyśmy byli zwierzętami, kule wtargnęły do naszych domów, jedyne co potrafią to strzelać do bezbronnych". W Boliwii życie ludzkie nie ma żadnej wartości, od początku rebelii zginęło 70 osób a 400 zostało rannych, nieznana jest liczba zaginionych i aresztowanych. ,,Jak gringo chce forsy to niech sprzeda swoja żonę!". Barykady i blokady narastają. We wtorek blokowano regiony Yungas, drogę Cochabamba-Santa Cruz, wylotówę z Sucre do Potosi i Tarija, Oruro i drogę Santa Cruz-Beni. Miasta La Paz i El Alto są totalnie sparaliżowane. Nie ma żadnej aktywności publicznej ani prywatnej w obu miastach. Dwa marsze idą przez Boliwię. Jeden to chłopi z Yapacani idący na Santa Cruz, ekonomiczną stolicę kraju. Drugi marsz to handlarzy nieformalnych z Oruro, którzy idą na La Paz. Oruro jest również sparaliżowane, tak samo Potosi. Rząd kupuje posłuszeństwo żołnierzy za kasę. Minister Javier Comboni rozdał 2 walizy pieniędzy niezdecydowanym wojskowym którzy mieli wątpliwości czy bronić prezydenta. Inna ważna wiadomość napłynęła od Stowarzyszenia Rodziców na temat żołnierzy sprowadzonych z El Chaco i Amazonii. Odmówili oni udziału w masakrze 11 i 12 października w El Alto. Niektórzy z nich byli torturowani w koszarach FAB w El Alto. Rozebrano ich i polewano zimna wodą, spali nago na posadzce, głodzono ich. Innych 15  po prostu zamordowano. 4 żołnierzy zginęło na skrzyżowaniu alei Bolivia i 6 de marzo. ,,Przekazano nam listę zamordowanych przez kraty w FAB" mówi Alejandra Mamani. Boi się teraz o swoje życie i nie wychodzi sama po zmroku. Lotnisko nie działa do 3 dni. Są tam tylko przyloty i wyloty wojskowych samolotów. Do La Paz sprowadzono już żołnierzy z północy kraju Cobija.

15 października
Przerwano marsz tysięcy górników z Oruro do La Paz około 100 km przed stolica w Patacamaya. Zginęło 2 górników - Zenón Arias i Gregorio Ramírez z kooperatywy La Salvadora (Wyzwolicielka), 14 osób jest rannych w tym 2 dziennikarzy z radia Erbol i Aroma. Górnicy informują, że strzelano do nich z samolotów, wielu zostało aresztowanych i wywiezionych w nieznanym kierunku. Konflikt się nasila w całym kraju. W Cochabamba manifestacje zostały brutalnie stłumione. Ludność zaatakowała prefekturę, na ulicach rozegrała się prawdziwa bitwa. W Oruro i Sucre trwają radykalne protesty. W Chapre koło Cochamamba droga jest totalnie zablokowana, również droga miedzy Potosi a Oruro. Santa Cruz kontynuuje blokadę. Doszedł marsz hodowców koki z Yungas do Chuquiaguillo w La Paz. Tam też w nocy doszło do starć. Ostatnie wydanie  tygodnika Pulso i gazety El Diario zostało skonfiskowane gdyż były tam artykuły przeciwko polityce obecnego rządu i działaniom jakie podejmuje wobec strajkujących obywateli, nawoływały też do ustąpienia prezydenta. Rząd ,,uciszył" kanały 4TV w La Paz odcinając połączenia telefoniczne. Ludzie w El Alto nadal strajkują i nie poddają się. Za projektem sprzedaży gazu stoi firma Pacific LNG (w skład której wchodzą REPSOL, BRITISH PETROLEUM). ,,To niesamowite, że kraj chce eksportować gaz do innych krajów gdy my musimy stać w kolejce po jedną butlę" -mówi starsza kobiet o paradoksach boliwijskich, gdzie nie ma sieci gazowej w domach a rząd chce eksportować gaz na niekorzystnych warunkach.

16 października
W latynoamerykańskiej sieci radiowej rankiem pojawia się wywiad z prezydentem Sanchezem de Lozada
- Czy zamierza pan zrezygnować ze stanowiska?
-Nie zamierzam - odpowiada zimno. W Boliwii ruch anarchoterrorystyczny chce skończyć z demokracją i nie pozwolę na to. (...) Mam mandat społeczny i wypełnię go, ale ponadto trzeba zdać sobie sprawę, że jeśli ten ruch zdobyłby władzę to jedyną rzeczą, którą eksportowałaby Boliwia byłby przemyt narkotyków i terroryzm....

W takiej formie prezydent ,,ubrany w śmierć" chce otrzymać pomoc międzynarodową. Kilka godzin później plac przed kościołem San Francisco w Limie wypełnia 120 tys. ludzi domagających się ustąpienia prezydenta. Tłum krzyczy: ,,Teraz nadeszła godzina", ,,Wynocha gringo masakrujący",  ,, Broń, wystrzał, lud nie umilknie" (w języku polskim niestety się to nie rymuje). Oprócz studentów, robotników na ulice wyszli zwykli ludzie z dziećmi, intelektualiści, klasa średnia (do tej pory mówiło się o buncie ubogich). W całym La Paz zaczęło się 19 strajków głodowych. Także w Hiszpanii i Szwajcarii rozpoczęły się tego typu strajki solidarnościowe. W El Alto policja przeszukuje domy aby złapać przywódców ruchu obywatelskiego. O piątej po południu w La Paz policja zaczyna rozganiać manifestacje. Znów są ranni. Młoda pielęgniarka komentuje ,,Jednego młodego człowieka zaczęła bić policja gdy leżał na ziemi, kopali go i w tym czasie oddawali strzały, ma 9 ran na plecach i pięć na prawym ramieniu, inny mężczyzna ma 7 ran postrzałowych w prawej nodze". ,,Obecnie dialog jest niemożliwy, pamięć o ofiarach w konflikcie, nie pozwala na to, teraz jedyna odpowiedzią jest: Wynocha Sanchez de Lozada i wynocha neoliberalizm z naszej polityki, ekonomii i społeczeństwa w naszej ojczyźnie" (fragment tekstu nadesłanego bezpośrednio przez organizację boliwijską walczącą z ALCA- Krzyk Odrzuconych).

17 października
W El Alto ludzie na ulicy zbierali się i krzyczeli  ,,El Alto stoi nie klęczy", w telewizji tymczasem pokazywano parlament gdzie odczytywano rezygnacje Lozady z prezydentury. Fiesta na ulicach w La Paz, które jest zwane ,,kołyską wolności i grobem tyranów". Na placu San Francisco górnicy obejmują się i płaczą. W kongresie tymczasem wybrano Carlosa Mesa na prezydenta, był zastępcą Lazdy. Ludzie nie mają do niego zaufania, on też jest neoliberałem jak Lazada. Mesa próbuje uspokoić ludzi obiecując referendum w sprawie sprzedaży gazu. Rozmawia z kongresem o przedterminowych wyborach. Obiecuje walkę z korupcją, przestrzeganie prawa, posłowie biją mu brawo. A ludzie w El Alto wolą dziś świętować u siebie a jutro przygotować się do dalszej walki....


Co się tak na prawdę stało, dlaczego Goni odszedł. Bynajmniej nie poszedł po rozum do głowy. Po prostu został sam gdyż ambasador USA Greenly dogadał się z wiceprezydentem Carlosem Mesa i zostawił go na lodzie. Oczywiście Mesa dużo obiecuje ale ludzie nie są głupi i raz gdy wyszli na ulice i poczuli, że stanowią jedność i odzyskali swoją dumę i godność nie ustąpią, będą budować nowe społeczeństwo boliwijskie i szukać innej drogi
dla swojej ojczyzny poza tyrania polityczna i ekonomiczną. Ta fiesta, która się odbyła na ulicach miast i miasteczek w całym Altiplano była fiestą górników, rolników, biedoty, Indian Aymara ....To Indianie Aymara pierwsi podnieśli się do walki, byli gotowi wystawić własną armię, armię ludzi organizujących się po sąsiedzku, dzielnicami, obszarami, kilkoma ulicami w grupy zadaniowe. El Alto to właśnie miasto zamieszkane głownie przez Aymara i tam doszło do największej bitwy (40 osób zabitych na 78 w całym kraju), bitwy organizowanej przez poszczególne obszary i dzielnice, grupy sąsiedzkie. To przecież w El Alto główny udział miały 562 takie grupy, w które zorganizowane jest 800 tys. miasto. To świadczy o sile ruchu społecznego Indian i tradycji komunitarnej z której on się wywodzi. Górnicy stanęli ramie w ramię z Indianami maszerując na stolicę, podobnie rolnicy toczący kamienie na blokady dróg w interiorze. To co się stało w Boliwii to powstanie dokonane przez związki zawodowe i oddolne organizacje i ruchy społeczne. Klasa średnia i intelektualiści przyłączyli się ostatniego dnia gdy było już właściwie wiadomo co się święci. Partie polityczne opozycji (lewica) oczywiście stanęły po stronie ludności, ale dziś one nie maja za wiele do zaoferowania Boliwijczykom, nie mają wyraźnego programu dla całego kraju. Sprawa gazu będzie teraz najważniejszym punktem w rozgrywce. Dekret 24.806 (del 4/8/1997) o sprzedaży będzie bardzo trudno anulować. Chodzi bowiem o miliony dolarów obiecane korporacjom międzynarodowym. Były prezydent Sanczez de Lozada (jego majątek zbity na kopalniach liczy się na 220 mil. $) pozostawił system ekonomiczny Boliwii ,,dobrze uzbrojony" politycznie w prawa, dekrety, rezolucje i konwencje narodowe i międzynarodowe. Patrząc na dzisiejszą sytuację Boliwii, nie da się tego tak prosto odrzucić. Będzie to ciężki orzech do zgryzienia na którym Mesa może sobie połamać zęby.

Inna ważna sprawa to media, tam rozegrała się prawdziwa wojna mediów. Podczas gdy najważniejsze sieci telewizyjne Unitel, Bolivisión, ATB, Uno PAT etc. nadawały talk show i telenowele w El Alto dokonywano masakry. W tym czasie 5 redaktorów rządowej 7TV zrezygnowało z pracy. Wydarzeni transmitowały tylko RTP i Cadena A. Za co tej pierwszej odcięto wszystkie połączenia telefoniczne. Jeśli chodzi o prasę to jedynie tygodnik El Pulso próbował pisać co się dzieje, za co skonfiskowano jego nakład. Prawdziwymi zwycięzcami okazały się media alternatywne przede wszystkim radio Pachamama i internet. W radiu tym cały czas nadawano relacje na żywo z manifestacji, bitew, marszy i blokad. Jeśli chodzi o internet to na wysokości zadania stanęły http://www.bolivia.indymedia.org, http://www.argentina.indymedia.org  i http://www.bolpress.com oraz http://www.rebelión.org. One jedyne  podały nazwisko i imię egzekutora (Erlan Menacho), który uśmiercił jednego z żołnierzy odmawiającego udziału w masakrze bezbronnego tłumu.


 Na podst. mediów internetowych tłumaczył i opracowała Natalia Krajewska


<< powrót