G. Jaszuński
"Sacco i Vanzetti"

Przerażająca historia dwóch anarchistów włoskiego pochodzenia skazanych niewinnie przez amerykański wymiar (nie)sprawiedliwości na karę śmierci.
Broszura zawiera opis całego procesu jak i obrony przez proletariat całego świata anarchistycznych męczenników.


Broszura wydana wspólnie z Anarchistyczną Oficyną Wydawniczą "NABAT"


  recenzja:
G. Jaszuński
Sacco i Vanzetti

Przeczytałem tę książkę właściwie jednym tchem i po każdej stronie nóż coraz bardziej otwierał mi się w kieszeni ze złości. Jak daleko może zabrnąć ludzka hipokryzja czy głupota? Nie wiesz? Koniecznie zapoznaj się z historią procesu dwóch słynnych włoskich anarchistów: Nicola Sacco i Bartomeo Vanzetti. Jako motto mamy tu wiersz gloryfikowanego przez jednych (w szkole uczyłem się polskiego w sali imienia właśnie tego poety), nienawidzonego przez drugich - Władysława Broniewskiego. Autor zastosował klasyczną retrospekcję, czyli już na samym początku dowiadujemy się jaki los spotkał tytułowych bohaterów, by w kolejnych rozdziałach śledzić okoliczności procesu m.in. dowody niewinności Włochów oskarżonych o napad z bronią ze skutkiem śmiertelnym), by dopiero na końcu poznać trochę faktów biograficznych o skazańcach. Nie chcę tu zdradzać zawartości pracy, gdyż sama w sobie jest wielce pasjonująca, że każdy kto do niej dotrze na pewno nie będzie mógł się od niej oderwać. Muszę jednak pochwalić Grzegorza Jaszuńskiego za wielopłaszczyznowe spojrzenie na problem. Autor pokazuje, że nie był to jedyny przykład zakłamania wymiaru sprawiedliwości przywołując słynne sprawy Rosenbergów czy zabójstwo prezydenta Kennedy'ego. Mimo że jest pewien niewinności Sacco i Vanzetti'ego (czy ktoś w ogóle wierzył, że oni mogli to zrobić?) stara się, jako fachowiec, zrozumieć sędziów, prokuratorów i innych decydentów, tłumacząc ich ogólnie panującą wtedy (lata 20-te XX-go wieku) psychozą związaną z rozwojem bolszewizmu oraz głęboko zakorzenioną nienawiścią do obcych, w tym przypadku Włochów (np. zeznania włoskich świadków były nagminnie olewane przez sędziego). Dodatkowo można się dowiedzieć trochę o ruchy @ w USA. Szkoda, że nie ma bibliografii, ale z tekstu można wyłapać wiele źródeł, z których skorzystał autor. Są za to zdjęcia. Tak na marginesie, to dlaczego w wyrazach tak często brakuje literki "ó"? Lektura z gatunku obowiązkowych!

/S/
wiatry #14

<< powrót